Lesia z rodzicami i z babcią – w Czeladzi

 

 

Już niczego nie dowiem się od Lesi Domagałównej, starszej córki Hanki i Felka Domagałów. Bratanica mojej babci zmarła początkiem grudnia ubiegłego roku w Nowym Jorku. Miała osiemdziesiąt lat.
Co roku przyjeżdżała na kilka tygodni do Polski. Co najmniej kilka dni spędzała na Piaskach w Czeladzi, w domu, który zbudowała moja prababka Ludwika, gdzie się wychowała i gdzie do śmierci mieszkali jej rodzice, a teraz – jej młodsza siostra z mężem. Dziwnym przypadkiem była w Polsce, kiedy przed ponad dwunastu laty zmarła moja mama, jej siostra cioteczna, i na stypie opowiedziała mi jedną z ważniejszych rzeczy dotyczących rodzinnej historii. O tym, że Andzia pielęgnowała przez kilka miesięcy śmiertelnie chorą żonę Jana, a potem, dla dobra malutkiego Julka, została jego drugą żoną. Wcześniej nie wiedziałam, jak do tego doszło, że Andzia poślubiła Jana. Nie wiedziałam, na ile bliskie były jej relacje z Anną, tą francuską żoną mojego dziadka, którą wywiózł po kryjomu z Rosji. A ciocia Lesia, mimo, że urodziła się kilkanaście lat po tamtych zdarzeniach, znała tę historię, zapewne powtarzaną w domu na Piaskach. Potem jeszcze raz, czy dwa udało mi się trafić i zjawić się na Piaskach w czasie, kiedy akurat tam była. Dzięki temu poznałam kilka szczegółów dotyczących Julka - już z okresu okupacji, kiedy bywał w domu na Piaskach, a ona – jako kilkuletnie dziecko – doskonale go zapamiętała. I historie o tym, jak tuż po wojnie spędzała ferie w naszym domu w Trzebini. I o kozie, o której pewnie niedługo napiszę, zwłaszcza, że wśród pozostawionych na strychu negatywów Olka z lat czterdziestych i pięćdziesiątych znalazło się i jej, kozy, zdjęcie…

Chciałam dopytać o jeszcze kilka rzeczy. Zawsze, kiedy przyjeżdżałam na Piaskową, okazywało się, że „Lesia już była”.
„Ale nie martw się, przyjedzie w przyszłym roku. Damy ci wcześniej znać, to sobie pogadacie.” No i tak zeszło… I już nie pogadamy. Szkoda bardzo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

W moim archiwum miałam to zdjęcie Lesi z rodzicami, zrobione pewnie latem 1937 roku, bo wygląda tu na około roczne dziecko, w zakładzie Foto Lazar w Sosnowcu. Latem ubiegłego roku przywiozłam z Czeladzi jeszcze inne, na którym Lesia jest już trochę starsza – ma może dwa-trzy latka. To znaczy, że zdjęcie zrobiono tuż przed wojną.

49.jpg mI jeszcze jedno, na którym jest ze swoją babcią, a moją prababką Ludwiką.

48.jpgm mTakie samo było u nas w domu, ale chyba go tutaj jeszcze nie pokazywałam. To musi być początek okupacji, ale widać, że Ludwice ciągle nieźle się powodziło. Być może zdjęcie wykonano w czasie jakiegoś wyjazdu w góry, co sugerowałby strój Lesi, najwyraźniej bardzo zadowolonej z wizyty u fotografa. Była chyba ukochaną wnuczką Ludwiki, choćby z racji mieszkania we wspólnym domu. Jej druga wnuczka, moja mama, Jasia bardzo ciepło wspominała swoją babcię i wizyty w jej domu, ale to była taka relacja na odległość. Nigdy nie słyszałam, jaki był wzajemny stosunek Ludwiki i Olka, w końcu jej jedynego wnuka.Druga córka Hanki i Felka urodziła się dopiero po wojnie, więc Lesia zajmowała niepodzielnie miejsce najbliżej serca babki. Zapamiętała z tego, albo niewiele późniejszego okresu, że chodziła z nią wzdłuż jakichś torów kolejowych, żeby zanieść obiad Kozłowi, drugiemu mężowi Ludwiki, z którym ta już wtedy nie mieszkała, a jednak poczuwała się do tego, żeby choć w ten sposób o niego dbać. Może mogłabym się czegoś jeszcze o nim dowiedzieć, bo to też byłoby dla mnie ciekawe – jakie były losy tego młodszego męża mojej prababki, który podobno „Andzi się należał”.
Ale Lesia już mi o tym nie opowie.

 

 

Opublikowano Czeladź-Piaski, stara fotografia | Otagowano , , , | Skomentuj

Sieroża – jak echo, wraca i nie daje o sobie zapomnieć.

 

Oczywiście będę jeszcze pisać o Piaskach, bo sporo tych zdjęć z odwiedzin w Czeladzi mam, ale muszę na chwilkę przerwać. Choć nadal „rzecz dzieje się na Piaskach”. Tyle, że jakieś dwadzieścia lat wcześniej.
Pisałam kiedyś o mojej Babci Andzi – „sokolicy” z Piasków. Kilka dni temu przypadkiem trafiłam na swoje zdjęcia, między innymi z tamtego wpisu, na fejsbukowym profilu społecznościowym związanym z historią Czeladzi. Trochę mnie zirytowało, że udostępniono je bez mojej wiedzy i bez podania źródła, napisałam nawet komentarz, ale na razie nie otrzymałam odpowiedzi…
Przy okazji jednak przyjrzałam się lepiej zdjęciu drużyny Sokoła, na którym jest również moja ukochana Andzia. Zrobiłam jego scan w lepszej rozdzielczości i … nie mogę zrozumieć, jak to możliwe, że nie dojrzałam tego wcześniej!

Sokoł Czeladź Piaski.mKiedyś wiedziałam tylko, że najwyższa z dziewczyn, stojąca na początku pierwszego szeregu, to Andzia. Oczywiście przyglądałam się też pozostałym twarzom szukając, wtedy tajemniczego, Sieroży, ale dopiero teraz … znalazłam go!

Sokoł Czeladź Piaski. SierożaStoi ostatni w drugim szeregu. Trochę schowany.  Może dlatego go przeoczyłam? Ale to on!
Kiedy w Wigilię 2012 roku pisałam o drużynie Sokoła z czeladzkich Piasków nie znałam jeszcze zdjęć Sieroży, które potem odnalazłam w czasie mojego chełmskiego śledztwa. A przynajmniej na niektórych z nich wygląda właśnie tak, jak na tym, kiedy był w jednej drużynie z Andzią.

 Ale przecież powinnam też skojarzyć jego twarz z tej fotografii z oficerami i podoficerami, wykonanej w czerwcu 1919 w Chełmie, którą posłał Andzi – a ona mi zostawiła, troszcząc się tam w zaświatach, żebym się dowiedziała, co stało się z jej narzeczonym.

 Sieroża oczy

Przecież i na tym zdjęciu, które, jak się później okazało, zrobili wspólnie sobie z okazji zaręczyn, wygląda bardzo podobnie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Mam nauczkę, że fotografiom trzeba się przyglądać b a r d z o  d o k ł a d n i e. Najlepiej przez dobrą lupę.
Basia zidentyfikowała Sierożę dopiero w styczniu 2015 (Basiu, nigdy Ci tego nie zapomnę!). Może gdybym wcześniej wypatrzyła go w tej sokolskiej drużynie, szukałabym jakiejś listy osób, które do niej należały i chłopaka, którego imię da się zdrobnić „Sieroża”. Swoją drogą, i tak chętnie bym ją zobaczyła, tę listę, bo chyba powinna gdzieś być, w jakimś archiwum…

Na pozostałych dwóch zdjęciach chyba Sierożki nie ma. Choć na tym przedstawiającym zabawę w „kulawego liska” (chyba) może stać odwrócony tyłem i właśnie za nim przebiega w tym momencie Andzia.

Sokoł Czeladź Piaski 1.m
Sokoł Czeladź Piaski.2.mPisząc ponad cztery lata temu o gnieździe Sokoła na Piaskach datowałam te zdjęcia na lata 1918-1920. Myślałam, że to czas tuż po odzyskaniu niepodległości. Ale ze znalezionego przeze mnie w Centralnym Archiwum Wojskowym życiorysu Sieroży wynika, że 24 października 1918 roku wstąpił do Wojska Polskiego. To oznacza, że zdjęcia z Piasków musiały być zrobione nieco wcześniej. Sieroża pisze tam też : „ W miesiącu maju 1916 roku wstąpiłem jako jeden z pierwszych do P.O.W. na Piaskach pod pseudonimem „Sępski”. Uczęszczałem na ćwiczenia zespołowe pod Górą Małobądzką, pod Sosnowcem, Saturnem i Milowicami.”  W sieci znalazłam informację, że w Polskiej Organizacji Wojskowej były także drużyny żeńskie, więc może to nie Sokół, a P.O.W.? I zdjęcie zrobiono właśnie na jednych z tych ćwiczeń?
Musieli się jednak znać już wcześniej, bo wpisy w pamiętniku Andzi, świadczące o tym, że „ona mu się bardzo podobała” mają datę 24 IV 1916. Choć wtedy był tylko S.Mirowskim, a nie „najukochańszym Sierożką”. Może razem wstąpili do … no właśnie – Sokoła (mama zawsze mówiła mi, że babcia była „sokolicą”), czy do P.O.W.?
Właściwie nie jest to dla mnie aż takie istotne, choć fajnie byłoby wiedzieć „na pewno”. Najważniejsze jest to, że wiem teraz, że ta miłość Andzi i Sieroży zrodziła się nie tylko z powłóczystych spojrzeń, choć i one być musiały, zwłaszcza jak się miało takie oczy jak Sieroża,  ale że oboje mieli jakieś wspólne idee, zainteresowania, spędzali razem czas nie tylko trzymając się za ręce. Szkoda, że życie przygotowało dla nich scenariusz zupełnie inny od tego, o którym wtedy być może marzyli…

Opublikowano Czeladź-Piaski, Legiony, stara fotografia | Otagowano , , , , , , | 2 komentarzy

Felek i Hanka Domagałowie

 

Felek „chodził” z Hanką kilka lat. Co najmniej pięć, bo tyle czasu dzieli datę na zdjęciu podarowanym „Anuchnie” od daty ślubu, który odbył się w kwietniu 1936 roku, kiedy Hanka była już w dość zaawansowanej ciąży. Pewnie chcieli się pobrać wcześniej, ale domyślam się, że dopiero perspektywa narodzin wnuka lub wnuczki sprawiła, że Ludwika zaakceptowała wybór syna. Chyba wcześniej, bez tego „noża na gardle”, nie chciał się sprzeciwiać matce, od której był zależny finansowo. Tak mi się wydaje. No bo o ile szesnastolenia Hanka mogła być jeszcze za młoda, żeby wychodzić za mąż, to już jakieś dwa, trzy lata później pewnie nic nie stało na przeszkodzie. Poza Ludwiką.
Kiedy w końcu doszło do ślubu miała lat dwadzieścia jeden.
Przez te kilka lat mniej lub bardziej formalnego narzeczeństwa spędzali ze sobą wiele czasu, jeździli na przykład do Katowic – chyba ot tak, żeby się przejść i dać sobie zrobić zdjęcie, które można było potem ofiarować na przykład „Mynieczce”. 62A.jpg m

 

62B.jpg mDomyślam się, że „Mynieczka” to Maria, starsza siostra Hanki, która tutaj podpisała się „Anuś”. To było ponad rok przed ich ślubem. Na pewno jeszcze nie znali jego daty, a już – jak małżeństwo – podpisywali się razem na wspólnym zdjęciu ofiarowanym „na wieczną pamięć”.
Słowa „z ostatniego pobytu” oznaczają, że jeździli tam częściej. Ciekawa jestem, jakie atrakcje oferowały młodym ludziom  w połowie lat trzydziestych Katowice, które były wówczas stolicą najbogatszego regionu w Polsce. Oczywiście oprócz ulic, po których można było spacerować przyglądając się często jeszcze dwujęzycznym szyldom i witrynom sklepowym. Dowiedziałam się, że przed wojną miasto było siedzibą między innymi czternastu przedstawicielstw dyplomatycznych i dziewięciu międzynarodowych koncernów! To musiało robić wrażenie. Więc do Katowic po prostu jeździło się. Choćby po to, żeby zadać szyku.

A dowód na to, że na długo przed ślubem Felek traktował Hankę, jak swoją żonę, znalazłam na rewersie jednego z dwóch zdjęć zrobionych na krakowskim Rynku.

65.jpg m

64A.jpg m27 maja 1935 roku Felek Domagała pojechał do Krakowa, ale i tam, karmiąc gołąbki, na rok przed ślubem, cały czas myślał o swojej … żonce.

64B.jpg m„Swej ukochanej żonce Aneczce przysyła tę fotografję z Krakowa Twój stęskniony mąż Felek. Całuję Cię tysiące razy.”

 

Ślub odbył się wreszcie w kwietniu 1936 roku, zdaje się, że w Wielkanoc, która wypadała 12 kwietnia. Pisałam o tym kilka lat temu, nie mając jeszcze tej wiedzy i tych fotografii, które mam teraz.

79A.jpg m

Ślubne zdjęcie, które wtedy pokazałam, też było gorszej jakości niż to, które wypożyczyła mi młodsza córka Felka, Jadzia.
Cztery miesiące po ślubie na świat przyszła Lesia – Aleksandra. Niemal rówieśnica Olka, swojego brata ciotecznego, na którego w 1945 będzie czekać całe wakacje.
Ale o tym już kiedyś było...

 

Opublikowano Czeladź-Piaski, stara fotografia | Otagowano , , | Skomentuj

Felek lekkoduch

Jedna z czytelniczek napisała, że brat mojej babci, Felek Domagała, wygląda jej na takiego lekkoducha, trochę zakapiora – to takie nieco mocniejsze określenie na zawadiakę, jakby się ktoś zastanawiał :)

59.jpg m

No więc, chyba trochę taki właśnie był…
Uświadomiła mi to jego córka, którą latem ubiegłego roku odwiedziłam w Czeladzi. Przeglądałyśmy to pudło ze zdjęciami i tam trafiłam między innymi na takie:

78.jpg m

Felek, pierwszy z prawej stoi przed jakimś, prawdopodobnie czeladzkim lub sosnowieckim zakładem fryzjerskim – „Damsko-męskim”. Może ktoś rozpozna?  Ale przyszedł tu raczej jako gość. Piszę „raczej”, bo … dowiedziałam się, że sam też prowadził, jeszcze za kawalerskich czasów, czyli przed 1936 rokiem,  własny zakład fryzjerski. Ciocia niestety nie wie, gdzie się ów zakład znajdował, ale zapamiętała opowiadaną w rodzinie historię o tym, że zakład był bardzo często zamknięty, bo Felek … chodził na piwo, a pewnie nie tylko na piwo, z kolegami z Piasków. Ciągle na drzwiach wisiała kartka informująca, że „dzisiaj nieczynne”. W końcu Ludwika, która zafundowała synowi to miejsce pracy (podobno przed wojną była bardzo dobrze sytuowana, co miało związek z jej zawodem akuszerki) nie wytrzymała i zakład zamknęła. Podobno strasznie się na niego złościła – był jej oczkiem w głowie, a tu taki zawód!  Andzia, prawie trzynaście lat starsza, już dawno z nimi nie mieszkała – zresztą wydaje się, że Felek był przez matkę zawsze bardziej hołubiony.
A kolejne zdjęcie, na którym chyba są jedynie koledzy młodszego brata mojej babuni, zrobiono na tle jednego z przybytków, gdzie wolał spędziać czas, zamiast czekać na chętnych do strzyżenia.

61.jpg mSzyld Haberbusch&Schiele wskazuje, że można się tu było napić także piwa produkowanego w Warszawie przez dwóch Niemców, z wyboru Polaków, założycieli jednego z największych browarów w  Europie. Może i to miejsce uda się bliżej zidentyfikować?
A wracając do Felka – jest jeszcze parę zdjęć, które chyba pasują do tego obrazka „zawadiaki i lekkoducha”.

63.jpg m

54.jpg m

 

52A.jpg m

52B.jpg mDzięki opisowi z datą 15, IV.1932r.  na rewersie zdjęcia znam nazwiska jego kolegów: Jeziorski, Landecki i Szmul. Niespełna dwudziestodwuletni Felek ubrany w jasny garnitur z pumpami włożonymi do pasiastych podkolanówek wygląda … bardzo oryginalnie. Nawet jeśli patrzę na niego przez pryzmat tego, co się wtedy nosiło. Koledzy są ubrani zdecydowanie bardziej zachowawczo.

„Anuchnę” już znał i musiał bywać u niej w domu, w tych familokach na Betonowej (nikt nie skomentował pod poprzednim wpisem, że nazywały się inaczej, więc pewnie nosiły tę samą nazwę, co na Śląsku). I być może przy okazji jednej z tych wizyt postanowili zrobić sobie zdjęcie na schodach do domu (są tam takie schody?)

70.jpg kopia.jpg m Najprawdopodobniej są tu jeszcze narzeczeństwem, a wśród towarzyszących im osób mogą być siostry Hanki.

Przypomniała mi się jeszcze jedna historia związana z czasem, kiedy Felek mieszkał sam z matką na Betonowej. Pewnie nie będzie już odpowiedniego kontekstu, żeby ją przytoczyć, a jest dosyć ciekawa.
Podobno kiedyś w nocy włamali się do nich złodzieje. Felek i Ludwika byli tak przerażeni, że mogą im coś zrobić, że oboje udawali, że śpią – rabusie w tym czasie przeszukiwali szuflady i szafki. W tym samym ponieszczeniu! Ponoć niewiele znaleźli, bo porfel z pieniędzmi znajdował się w płaszczu wiszącym na drzwiach, a tam jakoś nie zajrzeli…

Na koniec jeszcze jedno zdjęcie, które z jakiegoś pwodu było ważne dla Felka, bo zachował je wśród innych fotografii. Nie ma go na niej, ale klimatem bardzo pasuje z tych fotografii, na których pozował z kolegami.

85A.jpg mNa odwrocie zapisano, że to „Marsz studentów z op. Księżniczka”. Może to jakiś amatorski teatr? Orzeł w tle mógłby sugerować, że jest to jakiś dom kultury lub inne podobne miejsce z zaimprowizowaną sceną.
A może Felek udzielał się teatralnie? Tak mi teraz przyszło do głowy, bo przyjrzałam się bliżej, że na jednym z prezentowanych wyżej zdjęć z kolegami jest chyba jakaś zaimprowizowana scenka: jeden z kumpli mierzy do Felka z malutkiego pistoleciku, on sam też trzyma jakiś rekwizyt – nie mogę dojrzeć, co to jest, a pierwszy z lewej trzyma gryf mandoliny. Znaczy – grało się :)

 

Opublikowano Czeladź-Piaski, stara fotografia | Otagowano , | 2 komentarzy

A w tym czasie na Piaskach w Czeladzi…

Moja babcia Andzia wyjechała z Czeladzi początkiem 1923 roku, żeby najpierw pielęgnować śmiertelnie chorą Annę i zajmować się jej dziećmi, a w końcu, po jej śmierci, zostać żoną Jana i mamą niespełna trzyletniego Julka. Bo malutka Ania, jej chrześnica zmarła prawie równocześnie ze swoją mamą.
W domu Nowaków w Sierszy bywała już wcześniej stosunkowo często – tak myślę, choćby z powodu swojej chrześnicy i przyjaźni z Anną. A kiedy ciocia-przyjaciółka zachorowała była z nią cały czas. Nie wiedziała, że zostanie tam już na zawsze.
W Czeladzi nic jej już nie trzymało. Wydaje mi się wręcz, że chętnie wyjeżdżała z miejsca, gdzie „wszyscy wiedzieli o Sieroży”. Bo przecież w tak niewielkiej społeczności, jaką były w tamtym czasie Piaski, musiano plotkować o tych zerwanych zaręczynach. W dodatku od roku jej matka była żoną mężczyzny, który kiedyś to Andzi „był przeznaczony”. To musiała być okropnie niezręczna sytuacja. Mieszkali we czwórkę: matka, jej młody mąż – właściwie rówieśnik córki, Andzia i dwunastoletni Felek. Właściwie trudno mi to sobie wyobrazić, zwłaszcza w kontekście tego niegdysiejszego swatania Andzi z Konstantym, obecnym mężem Ludwiki. I nie ma tu nic do rzeczy fakt, że Andzia kiedyś go nie chciała (bo była zakochana w Sieroży Mirowskim).

Kozłowie - drudzy od lewej, Piaski

Na tej fotografii moja prababka stoi druga od lewej, a poniżej siedzi jej mąż Konstanty Kozioł. Teraz zdałam sobie sprawę, że pamiętam z dzieciństwa ten naszyjnik, który ma szyi – zrobiony chyba z kości, przedstawiający takiego ażurowego łabędzia. Nosiła go moja mama, a ja się nim czasem bawiłam…. Kurczę, nie wiedziałam, że jest taki stary. I w ogóle myślałam, że jest z plastiku. Nie mam pojęcia, gdzie teraz jest. Mam nadzieję, że go nie wyrzuciłam, trzeba będzie poszukać.

Zdjęcie (odnalezione latem w Czeladzi, w „ciocinym pudle”) zrobiono mniej więcej w tym samym czasie, co prezentowane tu kiedyś inne, pewnie z sąsiadami lub znajomymi z Czeladzi. Jest tam też mały, może właśnie około dwunastoletni Felek. Czyli można je datować na około 1922-23 rok.

KOziol_i_Ludwika_w_Czeladzi 1

Ludwika poślubiła Konstantego w lutym 1922 roku. To wspólne mieszkanie, na dosyć niewielkiej powierzchni, musiało być nie do zniesienia, zwłaszcza dla Andzi… Więc małżeństwo z Janem, choć w dużej mierze z rozsądku i związany z tym wyjazd do Trzebini to było jakieś wyjście z sytuacji.

Tymaczasem jej brat Felek wyrastał w Czeladzi na bardzo przystojnego młodzieńca. Jakiś taki …południowy typ z niego był.

Felek

 

Felek, budowaTu, drugi od lewej, na jakiejś budowie, kto wie, czy nie domu, który postanowiła wybudować jego matka na Piaskowej i w którym mieszka dziś młodsza córka Felka, Jadzia. Wtedy Kozioł już zdaje się nie mieszkał z Ludwiką, choć formalnie chyba nigdy się nie rozwiedli.

Felek musiał podobać się dziewczynom. A miał w czym wybierać, bo dom na Betonowej sąsiadował nie tylko z innymi „betonami”, ale też z tymi wielorodzinnymi domami, które na Śląsku nazywają familokami, ale w Zagłębiu, choćby ze względu na to ciągłe odcinanie się od Górnego Śląska,  mogli je nazywać inaczej. Nie wiem jak. Może też „betony” tylko wyższe niż te wyglądające jak segmenty, gdzie wychowała się moja babcia Andzia. Na pewno ładniejsze od śląskich familoków. Między tymi domami, gdzie mieszkał tak zwany „dozór” i moja prababka-akuszerka też, a wyższymi -wielorodzinnymi jest dziś taki minipark. Bo ulica jest tu i tam ta sama – Betonowa, ale zatacza jakby koło i otacza ten park-ogród. Myślę, że wtedy też musiał istnieć i tam mogły spotykać się zakochane pary…

Felkowi podobała się tylko Hanka Świniarkówka – pochodząca właśnie z jednego z tych niby familoków na Betonowej.

Hanka ŚwiniarkownaByła faktycznie śliczna. Podobno Ludwika za nią nie przepadała, ale to jest dość częste zjawisko, że synowa, najoględniej mówiąc, nie zadowala teściowej.
Miała starszą siostrę Marię, która pracowała w jakiejś fabryce, bo znalazłam na Piaskach zdjęcie, które opisała jako „koleżanki z fabryki”. Maria siedzi druga od prawej strony, a zdjęcie pokazuję, bo jest doskonałą ilustracją mody początku lat trzydziestych. No i dotyczy Piasków…

koleżanki z fabryki
51B.mPiasków i chyba młodszej siostry Hanki, Reginy, dotyczy szkolne zdjęcie datowane na odwrocie 1.9.1930. – ucz. IV oddziału. Regina, według informacji od jej siostrzenicy, urodziła się w 1924 roku. W 1930 roku byłaby trochę za młoda na IV oddział, ale na odwrocie jest też jej nazwisko, więc może z tą datą urodzenia jest coś nie tak.

klasa Piaski 1931

Bo Hanka Świniarkówna miała już wtedy lat piętnaście.
Rok później zakochany w „Anuchnie” dwudziestojednoletni Felek dał się uwiecznić u braci Altman w Sosnowcu, na 3 Maja 11, i  ofiarował jej swoją podobiznę. Zapewne w dowód miłości, choć nie napisał o tym jeszcze…No, nie każdy był tak wylewny jak Sieroża.
Ale za to za pięć lat weźmie z nią ślub.

Felek 1931Felek 1931 rewers

Opublikowano Czeladź-Piaski, stara fotografia | Otagowano , , | 4 komentarzy

Ojcowizna. Dom Marianny i Błażeja przy Krakowskiej

Dom KołodziejczykówA to jest najprawdopodobniej ten dom, od którego wszystko się zaczęło…
Jakimś cudem wśród zdjęć pozostałych po Loli znalazło się i to. Przestawia grupę ludzi na tle domu moich prapradziadków Marianny i Błażeja Kołodzieczyków, domu, który jeszcze w czasach mojego dzieciństwa stał na Krakowskiej, po przeciwnej stronie, nieco powyżej tego, który w 1927 roku kupił mój dziadek i w którym dzisiaj mieszkam. W starych księgach parafialnych figuruje pod adresem: Trzebinia, dom 32, a został zbudowany co najmniej w latach siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku.
Chodziłam tam, razem z mamą lub babcią, do „wujenki Staszkowej” – po mleko lub żurek. Nie pamiętam dokładnie, czy wyglądał wtedy tak samo, czy stała już tylko jego część. Potem został zburzony, a na parceli, którą spadkobiercy Marianny i Błażeja sprzedali, postawiono „osiemnastkę” osiedla ZWM. Wnuczka Julii Paterkowskiej twierdzi, że to właśnie ten dom. Na pewno bardzo podobny, chociaż trochę zastanawia mnie owalna tabliczka na ścianie na lewo od wejścia. Próbowałam odczytać w dużym zbliżeniu, ale nie udało się…
Zdjęcie jest niewielkich rozmiarów, ale kiedy je zobaczyłam, poczułam niesamowite wzrusznie i radość! Bo do tej pory, mimo, że to rodzinne gniazdo i może ktoś z dalszej rodziny ma inne fotografie przedstawiające ten dom, mogłam zobaczyć tylko jego niewielką część  - jako tło portretów dwóch ślubnych par, dwóch panien młodych pochodzących z tego domu w towarzystwie nowozaślubionych mężów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAnny Kołodziejczykównej, która 20 października 1906 roku poślubiła Jana Cecugę

Paterkowscy ślubne.mi jej młodszej siostry Julki, która 10 lutego 1910 roku wyszła za mąż za Antka Paterkowskiego.

Obie pary pozują w tym samym miejscu, na tle drzewa, ale nie jest to drzewo widoczne na zdjęciu z grupą ludzi. Dach jest już kryty czymś innym, chyba papą. Ale czas dzielący oba ślubne zdjęcia od tego, które niedawno się odnalazło to około trzydzieści lat. To, które przechowała Lola, córka Paterkowskich, zrobiono prawdopdobnie  końcem lat trzydziestych lub być może na początku okupacji.

dom kołodziejczyków osoby
Lola stoi bokiem, za drzewem. Domyślam się, że starszy mężczyzna stojący centralnie na ganku to Staszek, brat Julii i Anny, który pozostał na ojcowiźnie. Błażej nie żył od 1918 roku, a jego żona Marianna (z Nowaków zresztą – jej bratanek Jan poślubił jej wnuczkę Andzię – moją babcię) zmarła w 1930. Niedawno dowiedziałam się od wnuczki Staszka, że na naszym nasłynniejszym zdjęciu rodziny Kołodziejczyków zrobionym w 1909 roku (też w pobliżu domu przy Krakowskiej) Staszek to ten z braci, który nie ma munduru. Ten ładniejszy – trzeci od lewej. To cenna informacja, bo wiedziałam tylko, że dwaj bracia pośrodku to Władek i Staszek, ale nie wiedziałam który jest który.

cropped-Kołodziejczykowie-19091.jpg
Nie umiem zgadnąć, kim są pozostałe osoby na zdjęciu domu. Za to piesek chyba ten sam, który towarzyszy Loli na fotografii, którą niedawno publikowałam.

LOla z pieskiem Kosciuszki.mMały chłopczyk obok pieska to mógłby być Lenek, syn Luci urodzony w 1936, bo mężczyzna za nim trochę przypomina Stanisława Głucha, męża Luci. Może ktoś z krewnych tu trafi i pomoże mi w identyfikacji, zawsze pisząc mam taką nadzieję i czasem się to udaje. Dziecko jest odświętnie ubrane, mężczyźni też inaczej niż w zwykły dzień. W ogole sporo tam ludzi. Może to jakieś święto rodzinne? Może Lola pójdzie za chwilę odwiedzić kuzynkę Andzię, która mieszka po drugiej stronie ulicy? A mała Jasia przytuli się do swojej ulubionej cioci?
A może sama zaraz tam przybiegnie, albo już tam jest, tylko nie załapała się do zdjęcia?
Po raz kolejny żałuję, że te obrazy nie mogą przemówić, ale że ktoś ich choćby nie opisał na odwrocie.

 

Opublikowano stara fotografia, Trzebinia dawniej | Otagowano , , , | 7 komentarzy

Mężczyźni sióstr Paterkowskich (i w tle zdjęcia Trzebini)

Przytoczyłam jakiś czas temu anegdotę o tym, jak to Lola była wyraźnie rozczarowana mikrą posturą Józefa Szołdry, który pewnego dnia zapukał do „domku czterech dziewcząt” zachęcony przez swojego starszego brata Henryka. I jak mimo tej, delikatnie mówiąc, zdystansowanej postawy Loli, oczarował jej młodszą siostrę Kazię (tę, która nie mogła popłynąć z mamą do Ameryki), która ostatecznie wyszła za niego za mąż. A Lola poślubiła Karola – zapewne nie tylko dlatego, że był wysoki i nosił mundur, co było dla niej nie bez znaczenia.
Na zdjęciu poniżej (zrobionym być może w Chybiu, gdzie Szołdrowie zamieszkali po ślubie lub w Wiśle, dokąd się przenieśli i gdzie Józef pełnił przed wojną funkcję miejskiego architekta) widać, że mąż Kazi faktycznie był niewiele wyższy od swojej żony.

Kazia i Józef Szołdrowie m
Karol był za to zdecydowanie wyższy. Ale nie tylko dlatego chcę pokazać to zdjęcie.

5 mSiostry Paterkowskie idące w towarzystwie Karola Kleina znajdują się prawie na pewno na ulicy Kościuszki. Nie jestem w stanie odczytać napisu na szydzie za nimi, ale mijają właśnie jakiś skład należący do Grossa. Widoczna końcówka imienia  ”- wer” (Jakower?) nie pasuje do Majera Grossa, który miał skład budowlany, ale przy Rynku. Albo mi to umknęło, albo nigdy nie trafiłam, ale teraz nie wiem, w którym dokładnie miejscu był skład tego innego Grossa. Bo to byłoby ciekawe zdjęcie – jedno z przecież nielicznych zachowanych – ilustrujące nasze miasteczko przed wojną. Basia na pewno to znajdzie i zaraz mi coś na ten temat napisze :)

No, i jeszcze jedno zdjęcie z Rybnej zrobione parę lat wcześniej.

Kazia i Stanisław Głuch mPara wyraźnie sobą niezainteresowana – on czyta gazetę, ona patrzy gdzieś w dal (nawet jeśli to tylko poza do zdjęcia) – to Kazia Paterkowska i Stanisław Głuch. Zdjęcie zdaje się wykonano dokładnie tego samego dnia, co tamto przedstawiające „trzy gracje”, to znaczy 20 kwietnia 1930 roku. Kazia jest tu identycznie ubrana, a i okoliczności przyrody bardzo podobne. Niewykluczone, że tamto zdjęcie trzech sióstr wykonał właśnie Stanisław. Zdaje się, że się zalecał do  osiemnastoletniej wówczas Kazi… Bo Lucia, która ostatecznie została jego żoną, była wtedy trochę za młoda – miała szesnaście lat. Córka Kazi opowiedziała mi, że podobno ich mama,Julia, tak to sobie wykombinowała, że ładna Kazia na pewno łatwo znajdzie męża, przebojowa Lola też nie będzie miała z tym problemu, a Luci … trzeba trochę pomóc. No i koniec końców dwudziestosześcioletni Stanisław poślubił za dwa lata najmłodszą z nich, jeśli nie liczyć Zuzi, osiemnastoletnią Lucię, która wyszła za mąż jako pierwsza. Wiem, dzięki jednemu ze zdjęć pozostawionych przez Lolę, jak Lucia wyglądała w dniu ślubu. Wyobrażam sobie, że siostry były jej druhnami.

Lucia slubne m

Stanisław był chemikiem i pracował w laboratorium w chrzanowskiej „Stelli”, gdzie także zamieszkał ze swoją świeżo poślubioną żoną. Pierwsze dziecko Głuchów zmarło, a potem dopiero w 1936 roku urodził się Lenek (Leonard), który jako dwulatek wraz ze swoją mamą jest na zdjęciach z jakiegoś letniska (1938r.), gdzie przebywała też moja babcia Andzia z Jasią i Olkiem.

letnisko_6

letnisko3

W tym samym roku, co Lenek urodziła się Małgosia – córeczka siostry Luci, Kazi.

Moje skojarzenia nie zawsze są na miejscu i może nie powinnam o tym pisać, ale właśnie przyszło mi na myśl, że po trzech weselach, w kolejnym roku … odbył się pogrzeb czwartej córki, Zuzi. Prawie jak w tytule pewnego filmu…

Opublikowano stara fotografia, Trzebinia dawniej | Otagowano , , , | 8 komentarzy

Modna w latach trzydziestych

Lola w futrze m

 

Przeglądam jeszcze pozostałe zdjęcia Loli. Chyba byłoby szkoda, gdybym je zostawiła tylko dla siebie. Bo są doskonałą ilustracją tego, że i u nas, w Trzebini, w latach trzydziestych młode kobiety starały się nadążać za modą i pięknie wyglądać. Lola nie była pięknością, ale miała w swojej powierzchowności coś ujmującego, a na dodatek mogła sobie pozwolić na ładne stroje. Była bardzo oryginalna. Na jednym ze zdjęć z poprzedniego wpisu przegląda jakieś czasopismo o modzie. Jestem pewna, że nie tylko „do zdjęcia” to robiła…
Dbała też o fryzurę, co widać na tych zdjęciach. Niektóre z nich to zdjęcia amatorskie, ale są też takie, które wykonano w zakładach fotograficznych, przeważnie w Krakowie.
Tak, pani Ewo, to cudowne, że najpierw ona sama, a potem jej siostrzenica je przechowała.

LOla zdjęcia w Krakowie m

 

Lola. m

 

Pokazywałam już kiedyś niektóre z tych, ale świetnie pasują do tej minigalerii „trzebińskiej” mody z tamtych lat, dlatego znalazły się tu raz jeszcze.

LOla w długiej sukni.m

45A

Lola na leżaku. m

 

LOla z Karolem

I jeszcze zdjęcie – ciekawe także z tego powodu, że wykonano je końcem lat trzydziestych na schodach kościoła w „naszych” Płokach. Zdaje się, że nie ma zbyt wielu fotografii tego miejsca w tamtym okresie.

Płoki

 

Opublikowano stara fotografia, Trzebinia dawniej | Otagowano , , | Skomentuj

Jeszcze coś o Loli

 

LOla w kostiumie kąpielowym.m

lola na kanapie.mLola na leżaku. m

 

7.jpg m

LOla w domu przy Kosciuszkilola w oknie .m

2

 

37m

 

Niewiele więcej mogę napisać o młodości mojej ekscentrycznej cioci – babci Loli Paterkowskiej, która od 1934 roku nazywała się po mężu Klein, a po wojnie wraz z nim zmieniła nazwisko na Uchacz. Wiem, że po ślubie z Karolem zamieszkała w oficynie domu rodziców przy Kościuszki i to właśnie w oknie tego budynku dała się uwiecznić na jednej z fotografii. Na innej przytula gołębia – jednego z tych, które hodował jej tata.
Nosiła oryginalne stroje, była elegancką kobietą, zdaje się, że umiała jeździć na motorze. Na pewno w przedwojennej Trzebini zwracała na siebie uwagę. I to właściciwie tyle…

33m 35m

 

8m

10m

Chociaż… jest jeszcze jedna historia z nią związana, którą opowiedziała mi jej siostrzenica. Jeszcze zanim w 1934 roku w wieku niespełna 24 lat wyszła za mąż za Karola, poznała i zadurzyła się w jakimś wojskowym (miała słabość do munduru) o nazwisku Wachowski (nie jest to pewna informacja, w sensie – czy to na pewno było to nazwisko, ale brzmiało podobnie). Lola znała już swojego przyszłego męża, ale chyba był jej „planem B”. Ten wojskowy mówił do niej: „moja Lu” i podobno tworzyli piękną parę. Pewnie zupełnie inaczej potoczyłoby się jej życie i Karol Klein nie zostałby jej mężem, gdyby nie wydarzył się straszny wypadek. Podczas czyszczenia broni ten człowiek postrzelił śmiertelnie swoją matkę, a widząc co się stało sam popełnił samobójstwo. Ponoć to stało się w Trzebini, na początku lat trzydziestych, chyba oboje są pochowani na naszym cmentarzu. Niestety na razie nie udało mi się potwierdzić tej informacji.
Nie wiem, jak bardzo Lola przeżyła to zdarzenie, jednakże niedługo potem wyszła za mąż za Karola.

LOla i Karol Ślub

Lola i karol ślubne.m

 

Niestety Kleinowie -Uchaczowie nie doczekali się potomstwa nad czym Lola bardzo bolała. Być może właśnie niemożność posiadania dzieci rekompensowała sobie dość bogatym życiem osobistym. Dużo podróżowała, była bardzo aktywna i towarzyska. I zawsze uśmiechnięta. Tak jak na tym zdjęciu zrobionym jeszcze przed wojną na ulicy Kościuszki w Trzebini.

LOla z pieskiem Kosciuszki.m

Opublikowano stara fotografia, Trzebinia dawniej | Otagowano , , | Skomentuj

Lola z Buffalo, N.Y.

Najstarsza z sióstr Paterkowskich, Lola, mimo że urodzona w Polsce, była bardziej „amerykańska” od Luci i Zuzi, które przecież przyszły na świat w Ameryce.
Właściwie trudno się temu dziwić, bo spędziła tam całe swoje „świadome” dzieciństwo. Wyjeżdżając  z Polski była trzyletnim brzdącem, wróciła jako trzynastoletnia panienka. W amerykańskiej szkole, do której zaczęła uczęszczać w wieku lat pięciu. spędziła osiem lat.
Z jedynej „szkolnej” fotografii Loli patrzy zadowolona, pewna siebie ośmiolatka. Ciekawa jestem, czy zdjęcie wykonał przygodny fotograf, czy to tata Loli – Antoni, już zabyty w Ameryce, kupił sobie i ten cud techniki i uwiecznił nim wtedy swoją najstarszą córeczkę.

21A21B

 

Dwa lata później Lola przystąpiła w Buffalo do Pierwszej Komunii Świętej, a pamiątkowe zdjęcie Paterkowscy przysłali między innymi także cioci Ludwice, mojej prababci, mieszkającej wówczas w Czeladzi.

LOla_Paterkowska_I_Komunia_USA__Kopia

 

Kiedy latem odwiedziłam w Cieszynie siostrzenicę Loli, wśród pamiątek po niej zobaczyłam również obrazek, który otrzymują dzieci pierwszokomunijne. Dzięki temu wiem, że uroczystość miała miejsce 30 maja 1920 roku w kościele Przemienienia Pańskiego w Buffalo, zaś księdzem, który dzieci Polonii amerykańskiej przygotowywał wówczas do przyjęcia Najświętszego Sakramentu był Franciszek Kasprzak. Znalazłam informację, że w 1930 roku  ks. Kasprzak był prałatem w Buffalo. Dzień Komunii Loli to była niedziela, nie tak jak u nas w tym czasie zwykły powszedni dzień, najczęściej środa. Pewnie dlatego, że każdy dzień pracy w Ameryce to były dodatkowe d o l a r y . Szkoda było brać wolne i duchowni to doskonale rozumieli organizując taką uroczystośc w niedzielę.
Kościół, w którym Lola przystąpila po raz pierwszy do Komunii znajduje się na rogu Mills i Sycamore Street i jest obecnie zamknięty, a budynek znajduje się w rękach prywatnych.

komunia Loli obrazek cały

komunia Loli obrazek

Dzięki umiejscowieniu na mapie kościoła, do którego uczęszczali w Buffalo Paterkowscy, mogę być teraz raczej pewna, że ich adres, który z trudnością odczytałam z dokumentu potwierdzającego przyjście na świat Zuzi,  to raczej Wilson, a nie Gibson Street. Od domu przy Wilson Street 403 kościół Przemienienia Pańskiego był oddalony zaledwie o jakieś czterysta metrów. Na mapach Google można zobaczyć to miejsce i dom, może nawet ten właśnie, albo sąsiadujący z dzisiaj nieisniejącym (bo dość pusto tam wokoło), w którym rodzina Loli mogła wtedy mieszkać. W każdym razie i dzisiaj jest tam dosyć zielono i jakby nawet sielsko, tym bardziej nie dziwi mnie fakt, że Julia po powrocie do Polski chciała zamieszkać w domu z ogródkiem, warzywniakiem i kurkami. Może miała to tam, w Ameryce?

Wilson Street

LOla Foto Adela

Lola, która prawdopodobnie tuż po powrocie z Ameryki dała sobie zrobić to zdjęcie (w atelier Adela w Krakowie), jednak nie za tym tęskniła tutaj w Polsce.
Jej brakowało Ameryki! Dużego miasta, świateł, aut i …języka angielskiego. Jeszcze jako ponaddziewięćdziesięcioletnia staruszka pamiętała mowę swojego dzieciństwa i  w domu opieki, w kórym znalazła się pod koniec życia szczególną przyjemność sprawiała jej możliwość konwersacji w tym języku z młodymi pielęgniarkami.

Opublikowano stara fotografia | Otagowano , , , , | 7 komentarzy