przecięta fotografia (brzytwą!)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Moja Babcia  jest chyba smutna na tym zdjęciu. A i absztyfikant też jakiś poważny…
Zdjęcie zrobiono w sobotę, 15 listopada 1913 roku (jeśli wierzyć dacie wpisanej przez Babcię na odwrocie) w atelier Warszawskiej Fotografii Artystycznej w Sosnowcu, przy ulicy Staro-Sosnowieckiej 20. Było to atelier Stefanii Mieszkowskiej. Dzień wcześniej 14 listopada ukazał się pierwszy tom cyklu powieściowego ”W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. Swoją drogą może mój blog powinnam tak właśnie zatytułować?

Ona to Andzia Domagałówna; za trochę ponad miesiąc skończy 16 lat. Jej mama Ludwika jest akuszerką w Czeladzi. On-osiem lat starszy od Andzi Konstanty Kozioł pracuje jako felczer. Tak przynajmniej wynika z wycinka gazetowego, który zachował się w rodzinnym archiwum. Choć chyba nie wszystko jest tam zgodne z prawdą… Konstanty-szanowany czeladzki felczer obchodził wówczas 75 urodziny, ciągle pracował w zawodzie, ale nazywał się wtedy Kozłowski.
Na razie jednak jest młodym mężczyzną, a poznana w pracy Ludwika Domagałowa, która niedawno owdowiała (no właśnie: nie mam pewności, czy była już wtedy wdową), wpada na genialny pomysł, żeby wyswatać z nim swoją  córkę, właśnie Andzię. Sama zainteresowana nie jest chyba szczególnie zachwycona. Ale panienka w tych czasach nie miała zbyt wiele do powiedzenia w kwestii zamążpójścia, zwłaszcza w sytuacji, kiedy – jak napisała to wiele lat później w swoim życiorysie-po śmierci ojca musiała przerwać naukę i iść do pracy, żeby pomóc w utrzymaniu rodziny… Konstanty wkrótce wyjedzie do Kijowa, żeby kontynuować naukę zawodu, tam zastanie go wojna i rewolucja…Ponoć nawet stanie po jej stronie(?)
Kiedy wróci do Czeladzi (w 1918, a może 1919?) wszystko się zmieni. Podobno miał wówczas rudą brodę i kiedy przyszedł odwiedzić swoją „narzeczoną”, ta zobaczywszy go wcześniej zza firanki, nie chciała do niego wyjść. Stał biedak przy płocie i nawoływał, ale panna się zaparła. Taką wersję przekazała mi moja mama, córka Andzi. Może tak właśnie było, a może Andzia kochała już wówczas swojego pięknego Sierożę?

Zatem, skoro to „przez nią” zerwali, dlaczego przecięła tekturową fotografię tak, żeby dokładnie oddzielić swoją postać od rudego Kozła?
Ulitowała się nad nim mama Andzi, Ludwika i wkrótce … poślubiła Konstantego. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce list pisany w 1958 do Andzi przez jej przyjaciela z czasów czeladzkiej młodości-Konstantego Orpicha z Ogrodzieńca. To list z kondolencjami po śmierci Ludwiki. Zaintrygowało mnie jedno zdanie: „Zacna kobieta była, może to tylko jedno źle zrobiła-ten Kozioł to się Tobie Andziu należał!”. Czyżby te słowa oznaczały, że matka odbiła narzeczonego córce??? Może historia z obrzydzeniem do rudej brody powstała po to, żeby jakoś przeżyć tę „hańbę”, a powtarzana wielokrotnie zaczęła uchodzić za prawdziwą?
Nie udało mi się ustalić, kiedy dokładnie Ludwika z Kołodziejczyków, primo voto Domagałowa wzięła ślub z Konstantym Kozłem.. Pan młody był młodszy od swojej wybranki o lat 13 i może dlatego nie było to udane i trwałe małżeństwo. Na pewno mieszkali razem co najmniej kilka lat. Nigdy się nie rozwiedli (tak wynika z aktu zgonu Ludwiki z 1958 r. – zmarła jako 84-letnia staruszka, zamężna,a ostatnie lata spędziła właśnie u Andzi w Trzebini); już kiedy mieszkali osobno, gdzieś w latach 40-tych, Ludwika (ponad 70-letnia) nosiła mu do pracy śniadania, pokonując szmat drogi, często w towarzystwie wnuczki-Lesi. Chyba go ciągle kochała, a może czuła, że to jej-żony obowiązek?
Andzia miała już wtedy własną rodzinę, ale o tym kiedy indziej…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czeladź-Piaski, stara fotografia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „przecięta fotografia (brzytwą!)

  1. ~bev pisze:

    Super, świetnie się czyta, a i fotografia pobudza wyobraźnię. To, że przecięła zdjęcie świadczy niewątpliwie o dużych emocjach, które wzbudzał były „narzeczony”. Myślę, że mama faktycznie odbiła córce faceta.

  2. ~NORMALNY TOMEK pisze:

    Bardzo fajny blog Pozdrawiam

  3. vilejka pisze:

    Kiedy to pisałam, mogłam tylko „szacować” wiek Konstantego. W toku dalszych poszukiwań ustaliłam, że od swojej niedoszłej teściowej, a zarazem „doszłej” żony był młodszy o ponad 16 lat. Na tym zdjęciu ma 21. Ludwikę poślubi za nieco ponad 8 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>