Ludwika i Konstanty Kozłowie

KOziol_i_Ludwika_w_Czeladzi 1     Znowu muszę zrobić dygresję w stronę „czeladzkiego” wątku w historii mojej rodziny, bo dziś w końcu udało mi się ustalić (dziękuję wujku!) datę ślubu mojej prababki Ludwiki, matki Andzi, z drugim mężem Konstantym Kozłem, felczerem z Sosnowca. Było to dla mnie o tyle ważne, że umiejscowienie tego wydarzenia w czasie, pozwala na prześledzenie tego okresu także w życiu mojej ukochanej Babci Andzi.
Konsta
nty, urodzony 1892 roku był swego czasu kimś w rodzaju narzeczonego Andzi. Piszę „kimś w rodzaju” ponieważ chyba bardziej było to pobożne życzenie jej matki, niż wielkie uczucie (przynajmniej nie ze strony Andzi).
Zawsze się zastanawiałam, gdzie leży prawda: czy, jak mi to przekazała Mama, to Andzia nie chciała Kozła, kiedy wrócił z wojny, czy moja prababka Ludwika „odbiła” narzeczonego swojej córce.
Ślub Ludwiki i Kozła (niestety, tak właśnie o nim mówią wszyscy, którzy cokolwiek o nim wiedzą; nigdy nie słyszałam, żeby ktoś nazywał go Konstantym) odbył się w Tłusty Czwartek, 23 lutego 1922 roku. W księdze ślubów zapisano, że dla tego związku została udzielona dyspensa. Niestety, ksiądz nie chciał ( a może nie potrafił) powiedzieć mojemu krewnemu, który udał się w tym celu do kancelarii parafialnej w Czeladzi, czego owa dyspensa dotyczyła. 

Ludwika siedzi druga od prawej, nad nią stoi jej młody mąż Konstanty. Chłopiec to syn Ludwiki, brat Andzi – Felek, który urodził się w 1910 roku, a na tym zdjęciu może mieć nie więcej niż 12 lat – zatem tak wyglądali „państwo młodzi” w okresie, kiedy zawierali związek małżeński.


W księdze ślubów zapisano też, że pan młody w chwili zawierania
 małżeństwa miał 29 lat. W gazetowej notce o nim, którą zamieściłam na początku tego bloga, pochodzącej z 1 kwietnia 1967 jest mowa o tym, że felczer z Sosnowca Konstanty Kozłowski (sic!) obchodził w tym tygodniu 75 urodziny. Wtedy coś mi się nie zgadzało. Ten wpis w księdze ślubów wiele wyjaśnił (a poza tym fakt, że wpisano, iż w 1922 miał 29 lat, a nie 30, a rocznikowo miał tyle, wynikał pewnie z tego, że w lutym nie miał jeszcze u k o ń c z o n y c h 30 lat). Ludwika w styczniu skończyła 46 lat.
Przy pannie młodej odnotowano, że jest wdową, po Janie Domagale zmarłym i pochowanym w Gliwicach 20 marca 1917 roku, w wieku 42 lat. Podobno zmarł w gliwickim szpitalu. To był jeszcze czas I wojny światowej. Zastanawia mnie, gdzie był wcześniej – czy uczestniczył czynnie w tej wojnie jako poddany cara? Ta data trochę kładzie się cieniem na tym, co w swoim życiorysie napisała Andzia, która twierdziła, że po śmierci ojca musiała przerwać naukę i pomóc w utrzymaniu rodziny. A przecież miała wtedy już skończone 19 lat. Całkiem dorosła panna.

Kozioł wrócił z frontu w 1918. To podobno wtedy Andzia stwierdziła, że już go nie chce. Ludwika była już wdową, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby spróbować pouwodzić młodego Konstantego… Zrobiła to na tyle skutecznie, że po nieco ponad trzech latach został jej mężem. Było między nimi ponad 16 lat różnicy, a nie tak jak sądziłam do tej pory 13.

W  ”Książce Adresowo-Reklamowej Zagłębia Dąbrowskiego dla Przemysłu i Handlu” na 1922 rok figurują oboje. Konstanty praktykuje w ambulatorium kopalni „Wiktor”, na Piaskach 83, a Ludwika nosi jeszcze nazwisko Domagała   („Książka” na pewno była przygotowana wcześniej) i jest jedną z dwóch akuszerek na Piaskach.

 Kiedy matka Andzi brała ślub, ona była już przyjaciółką Anny, pierwszej żony mojego dziadka i od paru dni chrzestną matką ich córeczki Ani. Kto wie, czy nie ta niezręczna sytuacja w domu (były narzeczony w roli męża matki) nie miała wpływu na to, że stosunkowo często i chętnie przyjeżdżała do Trzebini. Zresztą już za rok opuściła Czeladź na zawsze. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak wyglądała Ludwika na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych. Fotografię wykonano w atelier J.Zorskiego w Sosnowcu.

Niestety nie wiem, jak długo przetrwało małżeństwo Kozłów i czy kiedykolwiek je formalnie rozwiązali. Prawdopodobnie nie. Ale na pewno pod koniec lat trzydziestych już razem nie mieszkali.  Gdybym odnalazła akt zgonu Kozła, być może byłaby tam informacja, która mogłaby mnie naprowadzić na jakiś ślad. Ale ja nawet nie wiem, kiedy zmarł. Oprócz notatki prasowej z 1967 roku, znalazłam jego nazwisko w Urzędowym Spisie Felczerów z lat trzydziestych: podano tam rok urodzenia (1892), rok zdobycia uprawnień felczerskich (1915) oraz miejsce, gdzie praktykował: Sosnowiec, ul Francuska 10. Dziś w Sosnowcu nie ma ulicy Francuskiej…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czeladź-Piaski, stara fotografia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Ludwika i Konstanty Kozłowie

  1. vilejka pisze:

    Tak sobie teraz pomyślałam, że gdyby nie lekkie odzienie, pierwsze zdjęcie mogłoby nawet być tym ich ślubnym zdjęciem. A może końcówka lutego właśnie taka ciepła była? No bo Konstanty tak właśnie „ślubnie” wygląda, a leciwa panna młoda przecież nie musiała mieć białej sukni…

  2. ~kaktusowa pisze:

    Czytam tego bloga z zapartym tchem, jak książkę!!!
    A co do zdjęcia…nie sądzę aby Felek w lutym na zdjęciu ślubnym na boso występował, nawet mimo urazu nogi (na zdjęciu widoczny bandaż). Pozdrawiam serdecznie!
    Katarzyna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>