rowerek Olka i blizna Janki

olek_przed_sklepem

Myślę, że to zdjęcie wykonano późnym latem lub wiosną (rajtuzki!) 1938 roku. Jest na nim Olek, młodszy braciszek mojej Mamy, urodzony w kwietniu 1935 r.- tu może mieć właśnie około trzech lat.
Bardzo zadowolony i dumny siedzi na swoim trzykołowym rowerku i uśmiecha się do robiącego mu zdjęcie, zapewne taty, chyba nie stojącego, a kucającego przy schodach do sklepu, żeby obiektyw znalazł się na wysokości buzi dziecka. Bo to właśnie przed „naszym” galanteryjno-bławatnym sklepem przy ulicy Krakowskiej w Trzebini wykonano to zdjęcie. W tle widać dom Mazurów, jeszcze niewykończony, który niewykończony zostanie jeszcze przez kilka najbliższych lat i to ustrzeże tamtą rodzinę przed wysiedleniem i zajęciem domu na potrzeby niemieckich osiedleńców z Besarabii albo Bukowiny. Nowakowie mają dom urządzony, wyremontowany, więc nie będą mieć tyle szczęścia wiosną 1942 roku…

Póki co mały Oluś niczego złego nie może przeczuwać i w swoim marynarskim ubranku kręci kółka na szerokim chodniku przed sklepem. Rowerek jest chyba zupełnie nowy, bo między szprychami przedniego koła widać coś, co może być etykietą.
Na murku oddzielającym dom od sąsiedniego budynku mogła jeszcze przed chwilą siedzieć jego ośmioletnia siostra Janka, ale mogło to też być całkiem innego dnia. Mniej więcej jednak w tym samym czasie Franek Mazur, starszy od Janki o rok, stojąc na dachu tego niewykończonego domu swoich rodziców, spróbował za pomocą kilku trzymanych w ręce kamyków wypróbować swoją celność. Za cel posłużyła mu właśnie siedząca na owym murku Janka, beztrosko majtająca nogami… „Trafi-nie trafi” – tak w skrócie opisał mi tę zabawę pan Mazur wiele, wiele lat później, kiedy Mama już nie żyła, a on opowiadał mi to, co zapamiętał z dawnych dziejów mojego domu.
Trafił! Janka dostała w głowę, skóra za uchem została rozcięta i bardzo krwawiła, a sama poszkodowana aż spadła z murku. Winowajca oczywiście natychmiast się schował i obserwował z ukrycia, jak stojący przed sklepem tata Janki bezradnie rozgląda się wokół, szukając miejsca skąd mógł pochodzić atak.
Na „pamiątkę” tego zdarzenia Janka miała przez całe życie bliznę, ale dokładne okoliczności jej powstania poznała dopiero wówczas, kiedy już około siedemdziesięcioletni Franek zapytał ją kiedyś: Jaśka, a masz ty bliznę za uchem? Męczyły go wyrzuty sumienia…

Ten wpis został opublikowany w kategorii stara fotografia, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „rowerek Olka i blizna Janki

  1. ~Ewa z d.Mazur pisze:

    Poruszyła mnie ta fotografia Olka na tle rodzinnego domu mojego Ojca…

  2. ~Ewa z d.Mazur pisze:

    Wiesz, że mój Ojciec uchodził za urwisa i taki też był… :)

    • vilejka pisze:

      szkoda, że nie zaczęłam tego pisać za jego życia – na pewno patrząc na fotografie coś by jeszcze dorzucił, miał wspaniałą pamięć…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>