okularnica

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJakoś tak w połowie drugiej klasy Jasia zaczęła nosić okulary. Nie wiem, czy sama poskarżyła się, że źle widzi, czy też jej nowa wychowawczyni, pani Lena Łaszcz zauważyła, że ze wzrokiem jej podopiecznej jest coś nie tak. Koniec końców  udano się do Chrzanowa, do „Dr. med. W. Pieczenko” urzędującej przy ulicy Grunwaldzkiej. Wiem, że to „ona”, ponieważ w Urzędowym Spisie Lekarzy za 1931 roku widnieje Dr. Walentyna Pieczenko z Chrzanowa. Działo się to w poniedziałek 30 stycznia 1939 roku, zapewne między pierwszą, a trzecią po południu, ponieważ pani doktor ordynowała „od 1-3 codz. oprócz niedziel i świąt”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Po badaniu zaleciła Jasi szkła do dali: na prawe oko +2.0 dioptrie, a na lewe +2.25. Do obu szkieł dopisała cylindry 1.0, a o ile dobrze odczytuję wykres-schemat stwierdziła również zeza lewego oka-30 stopni. Tego niewielkiego zeza widać zresztą na fotografiach Jasi z tego okresu. Może nawet ta właśnie wada była bezpośrednią przyczyną wizyty u okulistki, która „przy okazji” wykryła nadwzroczność?

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZ kartonowej recepty można też wywnioskować, że istniała ścisła kooperatywa między lekarką a optykiem, ponieważ na odwrocie widnieje wizytówka Konrada Grösslera-optyka, który pełnił również funkcję zaprzysiężonego rzeczoznawcy, a swój zakład miał przy Grodzkiej 41, bardzo blisko Rynku, po lewej stronie. Pewnie znajomość między dr Pieczenko, a Konradem Grösslerem pochodziła jeszcze z czasów, kiedy przyjmowała ona w Krakowie, przy Alei Mickiewicza 13 (taką informację znalazłam w Krakowskim Dzienniku Wojewódzkim z 1928 roku).

Dziś miejsce, gdzie zamówiono okulary dla małej Jasi wygląda tak.

Pewnie ani w Szisza Barze, ani w Biurze Nieruchomości nikt nawet nie ma pojęcia, że przed wojną miał tu swój zakład Konrad Grössler, absolwent Szkoły Zawodowej dla Optyków w Wiedniu… Co się z nim stało? Nie znalazłam wzmianki o nim w sieci. Czy, jak sugerowałoby nazwisko, podzielił los pomordowanych w Zagładzie?


W styczniu lub lutym 1939 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem tej najstraszniejszej z wojen, pan Grössler dopisał na recepcie na okulary dla „WP. Janiny Nowak”, że ma być „siodełko dziecinne czarne”, a „szkła okrągłe” i przybił obok swoją pieczątkę.
Te Jasine okularki przetrwały – co prawda w nieco nadwątlonej postaci, bo brak zauszników (chyba tak to się nazywa?) i kolor czarny gdzieniegdzie się wytarł, ale … są!

Kolejny przedmiot, który tak bardzo mnie wzrusza, kiedy pomyślę, że ta mała dziewczynka, moja Mama, zmuszona do ich noszenia mogła być przez rówieśników przezywana: „okularnica!”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ten wpis został opublikowany w kategorii stara fotografia, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „okularnica

  1. KaterinaKatharós pisze:

    Miło się spogląda na stare fotografie oraz pamiątki, które gdyby mogły mówić opowiedziałyby na pewno wiele magicznych historii :) pozdrawiam KaterinaKatharós

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>