Dwa zdjęcia, które powinny pojawić się tu wcześniej

      Te dwa portreciki o wymiarach 6,5×11 cm pochodzą jeszcze z czasów, kiedy Andzia mieszkała w Czeladzi. Nie publikowałam ich wcześniej, bo są w nie najlepszym stanie. Co jest moją „zasługą”, niestety. Jak przez mgłę pamiętam, że jako mała dziewczynka chciałam coś poprawić w wyglądzie szesnastoletniej Andzi, a zdjęcie mężczyzny z brodą usiłowałam odświeżyć przecierając je gumką myszką…
Ale ponieważ chcę „zarchiwizować” wszystkie stare fotografie i dokumenty, które są w moim domu, toteż jednak to zrobię, choć ze sporym opóźnieniem…

.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W sobotę, 7. marca 1914 roku, nieco ponad miesiąc przed Wielkanocą i pięć miesięcy przed wybuchem tej wojny, o której później mówiono, że była dopiero pierwszą, w czasie kiedy ciocia Anna Cecugowa już powoli szykowała się wraz z dziećmi  do opuszczenia na zawsze ojczyzny, Andzia wybrała się do Sosnowca do atelier Warszawskiej Fotografii Artystycznej przy ulicy Staro-Sosnowieckiej 20, żeby dać sobie zrobić portrecik. Nie wiadomo do kogo wówczas należało to atelier, na pewno po pierwszej wojnie prowadziła je Stefania Mieszkowska, która wtedy zaczęła sygnować swoim nazwiskiem wykonane w tym zakładzie fotografie. Ale może już wcześniej to właśnie ona była właścicielką tego zakładu? W każdym razie wystrój atelier był przed 1914 rokiem identyczny, jak po wojnie, czego dowodem są zdjęcia z mojego archiwum wykonane tam w różnych okresach, ale na takim samym tle. Dziś po budynku, gdzie mieścił się ten zakład, obecnie na ulicy Piłsudskiego nie ma śladu.

Mimo tego, że tak, jakby to powiedziała moja Mama „uszlachciłam” to zdjęcie, widać jak piękne rysy miała moja Babunia. I pewnie bardzo długie włosy – splecione w warkocze misternie zwinięte na uszach. Nad tym kunsztownym upięciem dojrzałam jakąś szeroką spinkę. Suto namarszczona biała bluzka jest przystrojona malutką, pewnie złotą broszką, jakby koniczynką. I jeszcze maleńkie perełki na szyi.
Nie wiem, co było bezpośrednią przyczyną, że właśnie wtedy Andzia zrobiło sobie to zdjęcie. Może miało to jakiś związek z Kozłem? Zdjęcie,  od którego zaczęłam wpisy na tym blogu zrobiono zaledwie cztery miesiące wcześniej. Być może niedoszły narzeczony (a „doszły” ojczym) mojej Babci wtedy właśnie wyjeżdżający na studia do Kijowa miał dostać taką pamiątkę? Data na odwrocie jest zapisana ręką Andzi musiała mieć dla niej jakieś znaczenie.

No i to drugie „uszlachcone” zdjęcie przedstawiające brodatego mężczyznę, o którym kiedyś myślałam, że to właśnie Kozioł, który wrócił z wojny tak zarośnięty i zmieniony, że Andzia nie chciała go widzieć. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ale to oczywiście nie jest Konstanty Kozioł vel Kozłowski. Ma zupełnie inne rysy i na pewno jest starszy. Nie jest to też mąż Ludwiki, ojciec Andzi, Jan Domagała. Więc kto? Może jest to ten legendarny dziadek-powstaniec styczniowy, najprawdopodobniej ojciec Jana? „Najprawdopodobniej”, bo wiem tylko tyle, że któryś z moich przodków walczył w tym powstaniu, a za swoje zasługi otrzymał potem, już po odzyskaniu niepodległości, jako staruszek ziemię w okolicach Ojcowa. Może to własnie on? I może przyjechał do syna i synowej do Czeladzi i na pamiątkę tych odwiedzin zaprowadzono go do zakładu Braci Altman? Tego pewnie nie dowiem się nigdy…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czeladź-Piaski, stara fotografia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Dwa zdjęcia, które powinny pojawić się tu wcześniej

  1. veanka pisze:

    Zajęło mi to kilka dni, ale przeczytałam wszystkie posty.
    Podziwiam zaangażowanie i pracowitość w ustalaniu szczegółów i dochodzeniu „kto jest kim”.
    Próbowałam zarchiwizować wszystkie fotografie, które przywiozłam do siebie po śmierci mamy, ale utknęłam w połowie. Największą trudność sprawiają mi fotografie mamy koleżanek i kolegow, żołnierzy Armii gen. Andersa (mama była lekarzem).
    Myślałam o tym, by napisać do Instytutu Sikorskiego w Londynie, ale nie mam przecież nazwisk tych ludzi, tylko sporadycznie imiona.
    ps. wiadomość, ze uszlachciłaś kilka zdjęć trochę poprawiła mi samopoczucie.
    Ponieważ z naszymi rodzinnymi fotografiami robiłam podobnie, czego do teraz bardzo się wstydzę.
    Ale skoro nie ja jedna miałam takie „genialne” pomysły …;))).

  2. vilejka pisze:

    :) jakie to miłe:) Dziękuję! uważam, że powinnaś koniecznie próbować poustalać to, co się da. Jeśli nie znasz nazwisk, to może choć mogłabyś przejrzeć jakiś wykaz osobowy jednostki… czasem zupełnie przypadkowo natrafia się na jakieś znaczące informacje. A mojego zaangażowania chyba nie ma co podziwiać- mnie to po prostu sprawia niesamowitą przyjemność;))
    Pozdrawiam serdecznie!

  3. ~Palmer Eldritch pisze:

    Jest taki blog o historii Sosnowca. Może tam się dowiesz kto był włascicielem tego atelier:
    http://dawno-temu-w-sosnowcu.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>