Olek i Jasia na początku wojny (z żelazkiem w tle)

Tak wyglądał Olek, brat Jasi w wieku ok.5 lat, czyli na początku okupacji. W tym samym czasie, kiedy Andzia spłacała weksle, a Jan  otrzymał na zgłoszeniu do spisu ludności urzędową adnotację, że nie nadaje się do zniemczenia. Płowe włoski i  niebieskie oczy jego synka zupełnie temu przeczą, bo pasowałyby jak ulał do ideału aryjskiego dziecka…
Mój wujek jest chyba troszkę wystraszony na tym zdjęciu. Stoi w dość dziwnej pozie, oparty o ścianę w fotograficznym atelier. Jakby się cofał błagając: „Niech ten ptaszek nie wylatuje!” i czując, że ma już za sobą tylko ścianę zastygł w niemym oczekiwaniu na to, co za chwilę nastąpi ;)
No i ten mundurek… Raczej nie jest to mudurek Olka-ucznia.Olek jest tu jeszcze za mały. Poza tym chyba nie zdążył w ogóle zaczącć nauki w pierwszej klasie. We wrześniu 1942 r., kiedy powienien był pójść do szkoły, był już w obozie we Frysztacie. Może to mundurek Julka, który ubrano małemu specjalnie do zdjęcia. Tylko przy jakiej okazji to zdjęcie?

A to Jasia mniej więcej z tego samego okresu. Na pewno jest tu starsza niż na zdjęciu z książką. Może mieć około 11 lat. Może zresztą to już ta dwunastolatka, która była na tyle sprytna i odważna, że podczas rewizji przeszła, a właściwie przesunęła się kroczek za kroczkiem obok gestapowca ściskając między udami sztabkę złota? Ale o tym napiszę kiedy indziej.
      Teraz, żeby nie ominąć niczego z tego czasu „przed obozem” chciałabym wspomnieć o pewnym z pozoru drobnym fakcie, który jednak napawał moją Mamę ogromną dumą i o którym opowiadała do późnej starości.
 Otóż kiedy miała 9 lat, chyba jeszcze przed wrześniem, bo potem raczej już takich „imprez” nie urządzano, wzięła udział w konkursie… prasowania! Opowiadała mi o tym wielokrotnie, ale nie jestem pewna, czy fakt, że odbywało się to w „Sokole” sama sobie „dokonfabulowałam”, czy rzeczywiście było to właśnie tam. Pewna jestem natomiast tego, że był to konkurs, w którym brały udział gospodynie domowe-dorosłe kobiety, które prasowaniem zajmowały się na co dzień. Trzeba było wyprasować męską koszulę. Przynajmniej Jasi właśnie koszula przypadła do wykazania się biegłością w tej materii.
No, i właśnie ona, Jasia wygrała ten konkurs i otrzymała w nagrodę żelazko!
Mama zawsze twierdziła, że „pokonała” te wszystkie dorosłe panie, że po prostu wyprasowała tę koszulę najładniej. Możliwe. Ale równie możliwe jest to, że jury dało jej nagrodę, bo była najmłodsza. Tylko czy to dziś ma jakieś znaczenie?;) 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii okupacja w Trzebini, życie w czasie okupacji i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>