Passierschein, Durchlaßschein czyli Andzine przepustki

                  Żeby móc przekraczać granicę między Rzeszą, do której wcielono Trzebinię, a Generalną Gubernią Andzia musiała posiadać przepustkę. Pewnie jeździła po towar. Ale mogła też przywozić stamtąd żywność, choć wydaje mi się to mało prawdopodobne – za dużo by ryzykowała, a domu było przecież dwoje małych dzieci…
Pan Franciszek Mazur w „Trzebińskich Historiach” opowiada, że otrzymanie przepustki na wyjazd do Krakowa było możliwe, ale trzeba było dobrze uzasadnić powód wyjazdu. Mama pana Franka jeździła tam z malutką córeczką do lekarza.

Tę przepustkę („Passierschein”) o wymiarach 10,5×15 cm wystawiono w sobotę 17 maja 1941 r. Miała ważność na okres dwóch miesięcy – do 17 lipca 1941r. Służyła do wielokrotnego przkraczania granicy (wiederholt). Organem wystawiającym był „Landrat des Kreises Chrzanow” (na późniejszych jest już „Krenau”).
Pismo osoby wystawiającej jest bardzo nieczytelne, mimo to udało mi się odcyfrować, że jako zawód Andzi wpisano „Geschäftsinhaberin” (właścicielka sklepu). Jest adres- Krakauerstr. 536. Niestety nie potrafię odczytać, co napisani poniżej. I właściwie nie jestem całkiem pewna, czy chodziło o przekraczanie granicy z GG, czy też z … Rzeszą. W monografii Trzebini jest wzmianka na temat tego, że początkowo przekraczanie granicy zarówno w stronę Generalnego Gubernatorstwa jak i w stronę Rzeszy wymagało przepustki, ponieważ Trzebinia była do pewnego czasu traktowana jako „eingegliederte Ostgebiete” (wcielone tereny wschodnie). Autor wspomina, ze dopiero znacznie później zniesiono dla mieszkańców tego terenu granicę z Rzeszą, nie podaje jednak, kiedy dokładnie to nastąpiło.

Na odwrocie skreślono wydrukowaną informację o tym, że przepustka jest ważna na terenie Generalnego Gubernatorstwa, a zamiast tego dopisano, że obowiązuje tylko na terenach wschodnich („gültig nur für Ostgebiete”). Więc już teraz naprawdę nie wiem, w którą stronę Andzia mogła udawać się za okazaniem tego papierka…

Mam jeszcze dwie przepustki – tej samej wielkości, też „wielorazowe”, ale na druku w seledynowym kolorze. Tytuł też jest nieco inny: „Durchlaßschein”. Zostały wydane Andzi i Janowi we czwartek 22. stycznia 1942r. Noszą kolejne numery 6108 i 6109.

Pismo, którym je wypełniono jest inne, choć równie nieczytelne, jak to poprzednie. Gdybym nie znała adresu, trudno byłoby mi się domyslić, że chodzi o Krakauerstraße.
I też raczej zgaduję, choć ze sporą pewnością, że Andzia została tu określona jako „Geschäftsinhaberin”, a Jan jako „Kaufmann”(kupiec). Dokumenty miały być ważne pod warunkiem przedłożenia urzędowego… , no właśnie: ze słowa „Lichtbildausweiß” (dokument ze zdjęciem) skreślono początek- tak jakby zdjęcie nie było konieczne, ale coś dopisano pod spodem. Nie potrafię odczytać…
Nie potrafię też odczytać napisanej czerwonym atramentem nazwy terenu, którego dotyczą przepustki. Początek to najprawdopodobniej „Ostgebiete”, a potem u.(und) ….?

Pieczęć landrata jest już nieco inna: zamiast Chrzanow jest Krenau. Ale ręcznie wpisane obok daty miejsce wystawienia to jednak Chrzanow. Coś nie mogli się zdecydować…

Przy lewej krawędzi dokumentu widnieje adnotacja, że przepustkę należy oddać przy ostatnim przekraczaniu granicy. Nie oddali…

Ten wpis został opublikowany w kategorii okupacja w Trzebini, życie w czasie okupacji i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Passierschein, Durchlaßschein czyli Andzine przepustki

  1. ~BGL pisze:

    Być może nie potrzebne były już zdjęcia w dokumencie bo zastąpił je odcisk palca (tak mi się wydaje). Niestety jak wiesz, nie znam niemieckiego- czego w tej sytuacji strasznie żałuję, więc mogę tylko przypuszczać co jest napisane w dokumencie…
    Jeśli chodzi o granice, wspominałaś we wcześniejszych wpisach, że Andzia jeździła do Krakowa aby regulować zaległe wpłaty, co jest prawdopodobne; może jeździła do Sosnowca w celach handlowych (wcześniejszy wpis); do Czeladzi do matki (gdzie Ludwika mieszkała w czasie wojny?), może do Julka- do Rzeszy ? Dziadek Jan na pewno nagle nie wyzdrowiał, więc może też potrzebował wizyty u specjalisty, np. w Krakowie… Być może byli mobilni w tych czasach, bo po prostu żyli nadal, albo próbowali w taki sposób funkcjonować, jak przed wojną…

    Czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy, mam nadzieję, że zaskoczy mnie tak jak dzisiejszy wpis.

    Pozdrawiam serdecznie.
    BGL

    • vilejka pisze:

      Na pewno masz rację z tą mobilnością-wielu ludzi próbowało, przynajmniej do jakiegoś czasu, żyć w miarę normalnie. A co do dokumentu, w którym zamiast zdjęcia powinien być odcisk palca, to porzebne by tam było słowo „Finger” – albo „Fingerabdruck”(odcisk palca). Chyba, że to jest (wg mnie nie do końca poprawne) „Druckfinger”?

  2. ~Ewa pisze:

    Na pierwszym zdjéciu ” Passierschein ” jest napisane ” Pesonalausweis”, na tym innym dokumencie pod skreslonym slowem „Lichtbild ” napisane jest ” Personal” czyli Personalusweis .
    ” Ostgebiete v. DEUTSCHLAND” ?
    Hmm.. Nie wiem, tez nie mogé odszyfrowac.. Ale brzmi sensownie..
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>