Babcia Andzia

Dziś jest Dzień Babci, dlatego na chwilę „przeskoczę” do czasu, z którego mam  swoje w ł a s n e wspomnienia z Nią związane… Z moją jedyną Babcią.

Nie pamiętam momentu uwiecznionego na tym zdjęciu, ale wiem, że zrobiono je, tak jak i kolejne, w Szczawnicy, gdzie mieszkał wtedy Olek, bo to on jest autorem fotografii. Andzia miała tu około 70 lat.

babcia-001

Czy zdarzało się jej jeszcze czasami myśleć o swojej wielkiej, niespełnionej miłości – o Sieroży?

babcia-002

Była ze mną tak krótko – zmarła kiedy miałam siedem lat. W październiku, ledwo co zaczęłam chodzić do szkoły. Przez nieco ponad miesiąc 1971 roku czekała na mnie z obiadem, kiedy wrócę ze szkoły. Pamiętam ją, jak wychodziła na ulicę wyglądając mnie z daleka.
Pamiętam, jak kroiła mi kromki chleba z masłem, a może z margaryną, bo była tańsza, na kosteczki – kiedy byłam całkiem malutka. Jak biegłyśmy razem na jakiś autobus, który zatrzymywał się w Rynku. Jak poszłam z nią kiedyś do sklepu nasiennego, który był mniej więcej tam, gdzie teraz ta nowa apteka w Rynku i tak długo przesypywałam w palcach ziarenka słonecznika w stojącym tam wielkim worze, aż udało mi się niepostrzeżenie zabrać jedno i …zjeść. Świadomość przestępstwa, jakiego się dopuściłam nie dawała mi spokoju w drodze powrotnej do domu i w końcu płacząc wniebogłosy przyznałam się do wszystkiego.  Pamiętam z jaką ulgą przyjęłam Jej zapewnienie,  że wcale nie jestem złodziejką. Musiałam potem tylko wypić kubek mleka jako odtrutkę na ewentualną „chemię”, którą mogły być zaprawione nasiona.
Pamiętam, jak w niedzielne poranki nalewała gorącej wody do dwóch blaszanych miednic włożonych do takich specjalnych otworów w niby-szufladzie stołu kuchennego (niby – bo ta szuflada miała też nogi, które się razem z nią wysuwały) i rozebrawszy się do pasa myła się dokładnie i długo. Nie wolno mi było wtedy wchodzić do kuchni, ale parę razy mi się to zdarzyło i zapamiętałam, że miała bardzo duże piersi, których się trochę bałam;)  Była wierna temu niedzielnemu rytuałowi, mimo  że wtedy mieliśmy już łazienkę z wanną.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
I pamiętam jeszcze, że co dzień rano, kiedy Mama wyszła już do pracy, przychodziłam do niej do łóżka (spałam z Mamą na tapczanie). To musiało być już wtedy, kiedy zaczęłam chodzić do szkoły – w pierwszej klasie chodziłam „na drugą zmianę”. No więc przychodziłam do Babci „dociągnąć żółteczko”- tak to wtedy nazywałyśmy. Pamiętam, jakie to było przyjemne – tak się przytulić do obfitego, ciepłego ciała Babuni.
Pewnego październikowego dnia też przyszłam i zastałam Ją leżącą w poprzek łóżka  z szeroko otwartymi oczami. Myślałam, że mnie nabiera, że udaje. Wołałam: „Babciu! Nie strasz mnie!”, ale ona się nie poruszała. Przerażona, jeszcze nie przywykła do takich widoków w swoim siedmioletnim życiu, zadzwoniłam do Mamy. Pamiętam, że kręciło się wtedy korbką czarnego, ebonitowego aparatu telefonicznego, potem zgłaszała się telefonistka, której miałam powiedzieć:”Poproszę 46″. Tak mnie nauczyła Mama, do której dość często dzwoniłam. To był numer jej pracowni dekoratorskiej. Przyszła najszybciej, jak się dało. Babcię zabrało pogotowie. To był wylew. Babcia nie odzyskała świadomości. Zmarła dziesięć dni później. Zostałyśmy z Mamą same.
Bardzo niewiele mam takich konkretnych wspomnień związanych z Babcią Andzią. Ale dobrze pamiętam miłość, jaką mi okazywała. Taką falę ciepła, na której się unosiłam.
Wyobrażam sobie, jak się czuła kiedy miałam się urodzić – nieślubne dziecko córki. W latach sześćdziesiątych, w takiej mieścinie, jak Trzebinia zarówno Mama, jak i ona musiały czuć ten ostracyzm społeczeństwa… Musiała być zła na Mamę. A jednak, kiedy już przyszłam na świat, stałam się jej ukochaną wnuczką, wszystkim się mną chwaliła.babcia-4
Ogromnie wzruszyła mnie pewna informacja odnaleziona po wielu latach od Jej śmierci. W 2005 roku, niedługo po śmierci Olka, porządkując jego papiery natknęłam się na list, który otrzymał od Anieli Muchowej z Ostrawy – znajomej Babci jeszcze z Polenlagru. Pani Muchowa pisała ten list tuż po śmierci Andzi i wyrażając swoje kondolencje napisała Olkowi, że wie od Andzi, że „chciała zapisać swojej wnuczce Violetce przypadającą jej część domu, żeby zostawić jej coś po sobie” i żeby „o tym pamiętał i wypełnił jej wolę”.

Mimo, że Olek nic z tym wtedy nie zrobił, mieszkam Babciu w Twoim domu i staram się chronić od zapomnienia to, co tu po Tobie pozostało. Jaka szkoda, że byłam za mała, żebyś opowiedziała mi o swoim Sierożce – ciągle mam nadzieję, że uda mi się rozwikłać tę tajemnicę…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Babcia Andzia

  1. ~bgl pisze:

    Dziękuję za ten wpis,
    nigdy nie miałam śmiałości zapytać o Jej śmierć, wydawało się i wydaje nadal, że cały czas Andzia jest. Podobnie jak Jasia, o tym już kiedyś pisałam. Babcia Andzia, nie tylko coś pozostawiła po sobie Tobie, sprawiła, że swoim niemym testamentem, dzięki Tobie jest z nami, ze mną…
    Violu, nadal pisz- Andzia byłaby (jest) dumna ze swojej wnuczki!
    bgl
    p.s.
    Jutro wpis o dziadku- tak myślę…

  2. ~Zuza pisze:

    wzruszyłam się bardzo. Pamiętam jak opowiadałaś mi tę historię o Niej…
    Ja tez miałam wspaniałą Babcię, jej córkę. Cieszę się, że mogłam z nią przeżyć tyle wspaniałych lat!

  3. Piękna historia. Ja nie miałam tyle szczęścia, by mieć dziś ciepłe wspomnienia związane z babcią.

  4. ~Bozena pisze:

    Cudowne i wzruszajace.. Zapamiętać miłość która nam okazują <3

  5. ~Bozena pisze:

    Pięknie napisane..mialam wrażenie ze jestem tam w tedy z Wami .. Wzruszające .

  6. ~lamusinska pisze:

    Dawno nie czytałam tak pięknej historii. Pełnej miłości, ciepła i tak wzruszającej. Sama automatycznie zaczęłam myśleć o swojej babci. Też miała ten rytuał niedzielnego mycia w misce. Do tej pory czuję smak i zapach babcinych smakołyków, choć nie jadłam ich już od lat…

  7. ~Beata pisze:

    Historie opowiedziane w ciekawy sposob, na dlugo zapadaja w pamiec i ” ocala sie od zapomnienia ” to co wydawalo sie juz dawno zapomniane.Swietny blog!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>