„rzeczy pierwszej potrzeby…”

Niedługo po tym, kiedy już (zanim udało im się odzyskać własne) dostali w depozyt meble jadalniane po Leonie Willmannie, dziadkowie stwierdzili, że jest jeszcze parę rzeczy „pierwszej potrzeby”, których im brak, a które można otrzymać od nowej władzy. Zwrócili się przeto z podaniem do Magistratu.
Swoim niezwykle starannym pismem (swoją drogą, dopiero teraz się zastanowiłam, gdzie on się nauczył tak pięknie kaligrafować – do której szkoły chodził? nie zachowały się żadne dziadkowe świadectwa, ale myślę, że będąc mieszkańcem Górki, urodzonym w 1889 roku, uczęszczał do szkoły prowadzonej przez siostry Felicjanki w Krystynowie) dziadek Jan wypełnił następujące podanie:

podanie do Magistratu

 

Jan i Anna Nowak                                                                          Trzebinia 28/VI 45
Wysiedleńcy
Trzebinia

ul. Krakowska l.20
                                                          Do Magistratu Miasta Trzebini

                                  Proszę uprzejmie o przydzielenie z Urzędu Skarbowego w Chrzanowie rzeczy pierwszej potrzeby dla wysiedlonych, a mianowicie 2 Pierzyny, 2 Kołdry, 4 Poduszki. Bieliznę Pościelową. Maszynę do szycia, Kuchenkę elektryczną. Młynek do kawy, 2 Wiadra, 1 Miednicę oraz naczynia kuchenne.
                                                                             Z wysokim poważaniem
                                                                                          Jan Nowak

Pod podaniem umieszczono adnotację:”Prośba petenta polega na prawdzie i zasługuje na uwzględnienie. Trzebinia, dnia 28 czerwca 1945.
Burmistrz
/-/Rybiński
Zamaszysty podpis burmistrza, stempel Zarządu Miasta w Trzebini oraz  Starostwa Powiatowego Chrzanowskiego, informujący, że pismo wpłynęło 30.VI.45. To była sobota, a w poprzednią niedzielę, 24 czerwca Olek przystąpił do Pierwszej Komunii Św.
Ciekawe, czemu to podanie jest u nas w domu, a nie w jakimś archiwum starostwa? Może to kopia, którą dziadek zabezpieczał się, na wypadek „zarzucenia” gdzieś jego prośby?
Jeszcze jedna rzecz zwróciła moją uwagę: wszystkie, te konkretne – poza naczyniami kuchennymi, przedmioty „pierwszej potrzeby” są napisane  z wielkiej litery! W kontekście „niemców” pisanych konsekwentnie zawsze małą literą, wygląda to bardzo osobliwie. I jeśli nie o nabożnej czci, to chyba świadczy to o ważności tych rzeczy, o które prosił. Oni przecież naprawdę tego potrzebowali. Nie mieli prawie nic…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii stare dokumenty, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>