I Komunia 1945

U progu tego pierwszego powojennego lata, kiedy zrobili sobie parę zdjęć w ogrodzie z porcelanową Ismeną, 24 czerwca 1945 roku dziesięcioletni Olek przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej. Inaczej niż przed wojną, uroczystość odbyła się w niedzielę. Dla Jasi i Julka wypadło to w środku tygodnia. I poza podniosłym charakterem w kościele, w domu nie urządzano żadnego przyjęcia. Na pewno nie takiego, jak to się robi dzisiaj. Prezentem była zazwyczaj torba cukierków. Ale Olek na pewno też nic szczególnego nie dostał i przyjęcia również nie było. Sześć tygodni po powrocie z obozu sam fakt przystąpienia do Komunii, samo to, że się o tym pamiętało i czuło, że to ważne, wobec tej biedy, której doświadczali w tym czasie, wydaje mi się niezwykły.
To chyba świadczy nie tylko o tym, że wiara była dla nich ważna, ale także o tym, jak bardzo chcieli powrócić do normalności i zapomnieć o koszmarze kilku wojennych lat.
Zachował się (a jakże!) pamiątkowy obrazek.

Olek-komunia obrazekSkromna, wręcz gazetowa odbitka z podpisem uzupełnionym piórem przez, jeśli dobrze odczytuję, księdza Dereszowskiego. Prawdę mówiąc nawet nie wiem, czy ksiądz o takim nazwisku pracował w naszej parafii , może ktoś inny odczyta to inaczej.
Wątpliwości nie budzi data – 24 czerwca 1945 roku. Kiedy sprawdzałam w internecie, jaki to był dzień tygodnia, natknęłam się na informację, że dokładnie w tym samym dniu na Placu Czerwonym w Moskwie miała miejsce największa w dziejach ludzkości defilada wojskowa – parada zwycięstwa. Bardzo dobrej jakości kolorowy film z tego wydarzenia faktycznie robi wrażenie… Smutne wrażenie. Tutaj w Trzebini, a może i w całej Polsce chyba jeszcze wtedy w 1945 roku nie podejrzewano jak bardzo ta „wielkość” naszego sąsiada ze wschodu wpłynie na życie całego narodu, choć przecież ludzie zdawali sobie sprawę, że te nowe porządki niczego dobrego nie przyniosą.

Olek_komunijne

Olek przystąpił do Pierwszej Komunii w marynarskim ubranku, które najprawdopodobniej odziedziczył po swoim starszym bracie przyrodnim, Julku.
olek komunijne rowerTo może być zdjęcie, niekoniecznie  z tego dnia, ale w tym właśnie ubranku. Zrobiono je w ogrodzie, mniej więcej w tym samym czasie, co zdjęcia z Ismeną. Może w słoneczne niedzielne popołudnie zdjął zwijające mu się w „obwarzanki” białe rajtuzy (tak, kiedyś nie mówiło się na tę część garderoby „rajstopy”), bo nie chciał ich pobrudzić w czasie zabawy w ogrodzie? Albo po prostu było mu za gorąco.

Jeśli jest to faktycznie to samo ubranie, w którym piętnaście lat wcześniej przyjmował Pana Jezusa Julek, to Andzia chyba musiała troszeczkę przerobić rękawy. Wyglądają nieco inaczej, niż na komunijnym zdjęciu z 1930 roku. Może Olek był niższy i rękawy trzeba było troszeczkę skrócić. Z jednej strony zadziwia fakt, że ten strój mógł przetrwać (na strychu, na strychu zapewne!) i wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Ale z drugiej – skąd Andzia miałaby wziąć nowe ubranko dla swojego najmłodszego syna w czasie, kiedy ledwo starczało jej pieniędzy na chleb?

Olek, jakby przyłapany znienacka, parzy z nieśmiałym uśmiechem w obiektyw aparatu, który zapewne trzymał jego tata Jan. To zdaje się z powodu roweru, na który właśnie się wspina. Jest to jest chyba jedno z bardzo niewielu zdjęć, na których mały Olek się uśmiecha. I wygląda bardzo ładnie. Na większości zdjęć ma minę bardzo poważną, wręcz naburmuszoną. i raczej nie budzi sympatii…

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii czas tuż po wojnie, stara fotografia, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „I Komunia 1945

  1. ~kbc pisze:

    faktycznie wyglada na dosyc zadowolonego :)

  2. ~Beata z Wystarczająco pisze:

    Podziwiam te wszystkie zachowane pamiątki (a jakże !) :) Bardzo to były trudne czasy, a ludziom tak się chciało żyć normalnie i czuć że wreszcie Polska jest wolna. A co do sąsiada i jego potęgi, to wydaje mi się, że już dużo wcześniej Polacy wiedzieli, czym „pachnie” to sąsiedztwo. I z czym się łączy to „braterstwo”. Napisałam o tym na swoim blogu w notcehttp://wystarczajacopl.blogspot.com/2014/09/okradziono-mnie.html, którą pozwolę sobie tu pozostawić. To historia utraconego domu i własnego miejsca na ziemi.
    Serdeczne słoneczności, Beata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>