„Nie wierz mężczyźnie …”

TEKST, KTÓRY ZNALAZŁ SIĘ W FINAŁOWEJ TRÓJCE  KONKURSU  „GALA TWÓRCÓW 2015″ W KATEGORII „TEKST ROKU”

 

Kochany Sierożka,

już dawno chciałam napisać do Ciebie list, bo … stałeś mi się bardzo bliski.  Teraz, kiedy tyle się o Tobie dowiedziałam, przyszedł chyba czas, żeby to zrobić. Czasem wydaje mi się, że się w Tobie zakochałam – w tym pięknym legioniście sprzed prawie stu lat…

Sieroża oczy                     Choć już od dłuższego czasu zaprzątasz moje myśli, to od kilku dni niemal b e z u s t a n n i e myślę o Tobie. Piszę chyba trochę w imieniu Andzi, którą Ty tak bardzo kochałeś w 1919 roku. Czasem czuję się, jakbym nią była. Myślę, że to ona mną kierowała, kiedy przed około pięcioma laty zaczęłam tak obsesyjnie interesować Tobą. Jestem do niej podobna, tak mówiła moja mama, a jej córka, ale ja myślę, że to podobieństwo jest przede wszystkim emocjonalne. Jeśli ja tak bardzo przeżywam to, że ją zostawiłeś dla innej i od kilku dni na samą myśl o tym mam łzy w oczach, to co ona musiała wtedy czuć???
Wiesz, że na początku jedyne, co miałam to wasza wspólna fotografia, zdjęcia, które ofiarowałeś Andzi, Twoje pełne miłości dedykacje i wpis do pamiętnika o tym, że żyjesz tylko dla niej?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

wpis do pamietnika SierożaZnałam tylko zdrobnienie Twojego imienia i przydział wojskowy. Niewiele, ale wiedziałam, że to, co łączyło Cię z Andzią musiało być szczere i prawdziwe. Z jej strony pozostało takie do końca. Zachowała Twoje zdjęcia, nie wyrzuciła, nie zniszczyła ich, ani nie odcięła Twojej postaci na wspólnej fotografii tak jak to zrobiła z Kozłem, który ostatecznie został mężem jej matki. Wiedziałeś o tym?
A ja jako mała dziewczynka, ponad czterdzieści lat temu, jeszcze zanim umarła, słyszałam to wypowiadane przez nią imię – Sierożka – tak miękko, jakby na początku była głoska ”ś”. Zachowała też fotografię, którą chciała Ci ofiarować, żebyś miał ją ze sobą, tam  w Chełmie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Żebyś mógł się nią pochwalić kolegom… A dedykację, którą zaczęła Ci pisać przekreśliła tak, żeby ciągle była czytelna. Nie dopisała jej do końca. Może wiadomość o tym, że się żenisz dotarła do niej w chwili, gdy właśnie ją pisała? 

andzia_sierozy_dedykacja

Rozstanie z Tobą zaważyło na całym jej życiu.
Tak bardzo Cię kochała, że nie zwracała uwagi na awanse czynione przez różnych mężczyzn, którzy się o nią starali. A było ich chyba sporo. Jakiś Franek wyznawał jej w pamiętniku miłość nawet wiedząc, że jest Twoją narzeczoną. Bo to też odkryłam, że byliście narzeczonymi i oboje nosiliście zaręczynowe pierścionki. Chyba już nikogo po Tobie nie chciała…
Kilka lat później wyszła za mąż – za swojego wuja, któremu umarła młodziutka żona pozostawiając maleńkiego synka. Wcześniej żyła z nimi w przyjaźni, była chrzestną matką ich córeczki, która także zmarła – prawie równocześnie ze swoją mamą,  a potem chyba poczuła, że powinna jakoś pomóc. Zwłaszcza, że … z jej wielkiej miłości zostały tylko fotografie i słowa zapisane Twoim pięknym charakterem pisma.  Wyjechała z Czeladzi i przeniosła się do Trzebini. Na Twój powrót już nie liczyła.
Nie była zbyt szczęśliwa w tym małżeństwie. Chyba ciągle myślała o Tobie.  Czy wtedy  w 1930 roku, kiedy przyjechałeś na urlop między innymi także w te strony, gdzie nikogo poza nią nie miałeś, spotkaliście się?
Wiesz, że ja jestem tego niemal pewna? Że się wtedy widzieliście – choć miałeś już swoją rodzinę. Podskórnie czuję, że ta wasza miłość to nie było takie chwilowe uczucie – także z Twojej strony. Tyle, że taka sytuacja, kiedy jedno jest tu, drugie – tam, zwłaszcza w czasach, kiedy komunikacja na odległość była niezwykle trudna i czasochłonna, niestety sprzyja rozstaniom. 

Wczoraj wróciłam z Chełma. Chodziłam „Twoimi” ulicami, tymi, którymi i Ty musiałeś chodzić przed prawie stu laty. W czasie, kiedy Andzia najpierw czekała, a potem już tylko płakała za Tobą w Czeladzi. Dobrze, że miała dwie przyjaciółki od serca i pewnie mogła im wszystko powiedzieć. Jedna z nich, Hanka Kołodziejczykówna, też wówczas nazywana Andzią, napisała jej jeszcze w styczniu 1919, na kilka miesięcy przed tym, zanim Ty napisałeś Andzi te pełne miłości słowa, proroczą – w kontekście tego, co nastąpiło potem – przestrogę:

nie wierz mężczyźnie

Wiesz, że prawie natychmiast po przyjeździe do Chełma, po wyjściu z dworca, znalazłam się na ulicy Reformackiej, gdzie pod szóstką mieszkałeś w latach trzydziestych? Ależ mi waliło serce, kiedy wyobraziłam sobie Ciebie w tym miejscu!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oczywiście weszłam do środka i odszukałam na drugim piętrze drzwi z numerem 5. Nikt tam dziś nie mieszka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZa tymi drzwiami było Twoje mieszkanie, więc jego okna wychodziły prawdopodobnie na dzisiejszą Podwalną, która wtedy nazywała się 3. Maja, bo Podwalna była kawałek dalej. Miałeś stamtąd widok na kościół, w którym parę lat wcześniej wziąłeś ślub, a potem chrzciłeś swoje dzieci. I mogłeś spoglądać na stojącą na wysokim cokole od 1856 roku figurę Najświętszej Marii Panny…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

reformacka klatka

Tymi schodami zbiegałeś na dół, żeby iść – najpierw Reformacką, potem kawałek w prawo Dr. Jordana i wreszcie Lubelską – do koszar. Przeszłam tę trasę. Żołnierskim krokiem zajmowało Ci to pewnie 15-20 minut, ja w moich złotych sandałkach szłam trochę dłużej. Nic wtedy nie jadłam do wieczora. Nie miałam czasu, szukałam Twoich śladów. To było ważniejsze.

 Byłam nawet w miejscu, gdzie zrobiliście sobie to zdjęcie, które ofiarowałeś Andzi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJest ono dla mnie szczególnie ważne nie tylko z powodu dedykacji, którą umieściłeś na odwrocie, ale też dlatego, że dzięki Twojemu dopiskowi – piórem – na awersie:

„grupa
2 komp
B. Zap
7 pp. Leg.”

wiedziałam, gdzie szukać tego Sierożki, którego tak bardzo kochała moja babcia.

Dziś z tej samej perspektywy to miejsce wygląda zupełnie inaczej. Tam, gdzie wtedy staliście są garaże, a wysokie drzewa zasłaniają dach kościoła garnizonowego i wieżę, która też jest już całkiem inna. Jedynie ledwo widoczny po lewej stronie róg budynku WKU jest taki sam.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAA to wszystko wiem dzięki Pawłowi, który był moim „zdalnym” przewodnikiem po Chełmie. Zresztą to on przed kilku laty zidentyfikował to miejsce; sama bym tego nigdy nie znalazła.
Widziałam też koszarowiec II batalionu, w którym musiałeś mieszkać zanim dostałeś kwaterę na mieście.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAAle tam, w tych koszarach, byłam później.
Zaraz po przyjeździe do Chełma, po tym jak prawie byłam u Ciebie w mieszkaniu, pobiegłam do kancelarii parafialnej kościoła pod wezwaniem Rozesłania Św. Apostołów. I niemal od razu natrafiłam na ten wpis.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA” Działo się w mieście Chełmie dnia dwudziestego piątego Lipca tysiąc dziewięćset dwudziestego roku o godzinie szóstej po południu. Wiadomo czynimy, iż w przytomności świadków, Stanisława Zasady lat dwadzieścia dwa i Franciszka Książkiewicza lat dwadzieścia cztery mających, obydwu plutonowych Wojsk Polskich w Chełmie zamieszkałych, zawarte zostało w dniu dzisiejszym religijne małżeństwo między Sergiuszem Mirowskim lat dwadzieścia cztery mającym, kawalerem, plutonowym Wojsk Polskich, czasowo w Chełmie zamieszkałym, w parafii Czeladź Ziemi Kieleckiej urodzonym, synem Antoniego i Julii z Tyszczuków, małżonków Mirowskich, a Marją Jednorał lat dwadzieścia cztery mającą, panną, przy rodzicach w Hrubieszowie zamieszkałą, w Żmudzi urodzoną, córką Jana i Marji z Wdowiaków, małżonków Jednorał. Małżeństwo to poprzedziła jedna tylko zapowiedź w dniu czwartym Lipca roku bieżącego w Kościołach: parafialnym w Hrubieszowie i załogowym Wojsk Polskich w Chełmie jednocześnie ogłoszona, od dwóch zaś zapowiedzi nastąpiła dyspensa przez Jego Ekscelencję Księdza Biskupa Józefa Adolfa Jełowieckiego Sufragana Lubelskiego udzielona. Pozwolenie do zawarcia małżeństwa dla nowozaślubionych przez Dowództwo Baonu Zapasowego Wojsk Polskich udzielone, przedłożono w oryginale. Małżonkowie nowi oświadczyli, iż nie zawarli umowy przedślubnej. Obrzęd religijny dopełniony został przez Księdza Ludwika Liwerskiego miejscowego Wikarjusza. Akt ten po przeczytaniu przez nas nowozaślubionych i świadków, podpisany został.”

Myślałam, że mi serce pęknie! Tak szybko?! Już wiedziałam, że nie poległeś w czasie wojny bolszewickiej, jak to podejrzewałam na samym początku, ale że w rok po tym, jak spędzałeś swój urlop z Andzią zapewniając ją o swojej wielkiej miłości, poślubiłeś inną? I dlaczego w Twojej rodzinnej parafii w Czeladzi nie ogłoszono tej jednej jedynej zapowiedzi? Żeby Twoja narzeczona jej nie usłyszała? Pomyślałam o Tobie: „drań”, ale Paweł zaraz wziął Cię w obronę, zwłaszcza jak się dowiedział ode mnie, że żadne dziecko nie urodziło Ci się w najbliższych miesiącach po ślubie. Popłakałam się. Teraz źle myślałam o Twojej żonie… Że wypatrzyła Cię, jak szliście całym batalionem na niedzielną mszę na Górkę Katedralną , to musiał być wspaniały widok, i zagięła na Ciebie parol, czemu zresztą się nie dziwię, bo byłeś bardzo przystojny. Oszukała, że jest w ciąży, a Ciebie nie miał kto bronić, sam tam byłeś w tym Chełmie, z dala od swoich i honorowo się ożeniłeś.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No bo przecież tyle czasu od 1916 roku zabiegałeś o Andzię, pisząc jej wtedy w pamiętniku – jeszcze jako S.Mirowski, by swe serce przemieniła, a kiedy w końcu po trzech latach Cię przyjęła, Tobie się odmieniło? Nie mogłam w to uwierzyć! A jednak…
Chciałabym tylko wiedzieć, jak ona, Andzia, dowiedziała się o tym Napisałeś do niej? Czy udało Ci się przyjechać? Gdyby zachowały się rozkazy dzienne z tego 1920 roku, mogłabym to sprawdzić. Twój urlop byłby tam odnotowany.
Może spodziewając się Twojego przyjazdu szykowała tę fotografię, którą zamierzała Ci ofiarować. Chciała ją jeszcze przy Tobie podpisać, tylko że Ty już jej nie potrzebowałeś, bo przyszedłeś jej powiedzieć, że kochasz inną…
Złamane serce chyba zawsze bolało tak samo. I zawsze wbrew logice miało takie serce nadzieję, że stanie się cud… Ale życie toczyło się dalej, a dziewczyny w tamtych czasach rzadko decydowały się na samotne życie, głównie ze względów ekonomicznych, i kiedy nie można było wyjść za mąż z miłości, wychodziło się z rozsądku, a czasem z …poczucia obowiązku. Andzia tak właśnie zrobiła. Ale kochała Cię do końca życia, a ponieważ ja też byłam przez nią bardzo kochana, przekazała mi tę swoją miłość do Ciebie – już z tamtej strony. Tak sobie tłumaczę te wszystkie moje wysiłki związane z poszukiwaniem Twoich śladów. Bo to nie jest do końca normalne…

Znalazłam też Twoje córeczki. Prawie znalazłam… Ale o tym napiszę Ci w następnym liście.
Bo mam Ci coś jeszcze do opowiedzenia.

Twoja zastępcza wnuczka.

Druga część listu do Sieroży tutaj

Ten wpis został opublikowany w kategorii Chełm, Czeladź-Piaski, Legiony, stara fotografia i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „„Nie wierz mężczyźnie …”

  1. Kochana Vilejko,
    I mnie się w oczach łzy kręcą gotowe, by spłynąć po policzkach. Jak on mógł?
    Jak mógł, jak to było… Trudno się będzie tego dowiedzieć, ale może?
    To trudne emocje być po stronie odtrąconej ukochanej babci, po stronie Andzi z którą czujesz się „jedno”. To emocje trudne, ale jakże piękne i jak warto było szukać, żeby móc je przeżywać drepcząc po dróżkach Sieroży. Dokładnie wiem, co czujesz chodząc nimi, i rozumiem trzepot Twego serca, gdy czytałaś wpis w księdze parafialnej. Ja też doświadczałam takich wzruszeń chodząc po śladach swoich bliskich.

    Ściskam Cię najserdeczniej i z niecierpliwością oczekuje dalszego ciągu Zastępcza Wnuczko :)
    BB

    • vilejka pisze:

      Dziękuję, Beatko! Już chyba niewiele więcej mogę się dowiedzieć. Chyba wszystko jest jasne :( Ale jest jeszcze parę rzeczy, o których napiszę wkrótce.

  2. ~ralfowa pisze:

    Przeczytałam jednym tchem … Podziwiam :-)

  3. ~kbc pisze:

    Miałam nadzieję że jednak odnajdziesz inne zakończenie tej historii:( ale prawda jest taka że możemy sie tylko domyslac co oni przed laty czuli i jakie motywy kierowaly ich postepowaniem…

  4. ~anulka pisze:

    cos w spanialego czytalam z zapartym tchem az mi slow brakowalo ale niestety losy ludzkie sa skomplikowne i roznie sie tocza przekonalam sie kiedys na wlasnej skorze pozdrawiam serdecznie i czekam na nastepna historie zawsze je czytam z zapartym tchem

  5. ~Mama Notuje pisze:

    To pierwszy wspis, który czytam na Twoim blogu, ale tak mnie wciągnął, że zostanę na dłużej. Też uwielbiam grzebanie w przeszłości.

  6. Chuda pisze:

    Niesamowita historia! Z przyjemnością poczytam inne na Twoim blogu.

  7. ~Chuda pisze:

    Vilejko, gratuluję miejsca w finałowej trójce, trzymam za Ciebie kciuki!!!!!! :-)

    • vilejka pisze:

      Dziękuję! :) Przeczytałam oba, nominowane wraz z moim, teksty. Są dużo lepsze warsztatowo od mojego, który jest z zupełnie innej bajki… Więc już na nic więcej się nie nastawiam. Ale z samej nominacji cieszę się jak głupia!!! :))) Jadę na galę! :)

  8. Vilejko, nieważny jest warsztat, tylko historia do opowiedzenia. Twoja jest cudowna!
    Sama jestem zakochana w takich opowieściach z przeszłości. Powodzenia na gali!

    • vilejka pisze:

      Dziękuję! I za życzenia i za to, że podoba Ci się ta historia :) Pozdrawiam serdecznie i zerkam do Ciebie :)

  9. ~Kasia pisze:

    Ależ jestem ciekawa, co też więcej napisałaś o Sierioży … mam wypieki na policzkach, jakiż piękny to był chłopiec i nie dziwię się wcale, że babcia kochała go do końca swoich dni, a on? … toż to tylko facet – chciałoby się powiedzieć … teraz jest tak i dawniej nie było inaczej …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>