Był szczęśliwy?

Chyba tak. Chyba znalazł szczęście w tym – nie do końca przez siebie wybranym – Chełmie, gdzie skierowano go, kiedy wstąpił do polskiego wojska, a potem jak większość peowiaków został zawodowym wojskowym. Na pewno czasem wracał myślami do Czeladzi i do Andzi. Bo o takiej miłości nie sposób zapomnieć. Ale jej zdjęć, ani ich wspólnego nie ma wśród tych, które po nim pozostały. Sam się ich pozbył, czy – kiedy nie wrócił z wojny – żona zlikwidowała?
Nie daje mi spokoju to, że nie dowiem się, co naprawdę sprawiło, że wybrał tamtą – na oko mniej atrakcyjną niż Andzia. Czy tylko to, że była bliżej?

Andzia_1919Kiedy patrzę na zdjęcie mojej babci, z okresu kiedy się rozstali, wydaje mi się taka jasna, świeża, łagodna i …bezbronna.  Strasznie mnie wzrusza. Odczuwam coś więcej niż tylko więzy pokrewieństwa. Czuję z nią jedność. Być może w sposobie bycia Marii – Musi było coś tak ujmującego, że Sierożka stracił dla niej głowę, bo z wyglądu była zaprzeczeniem Andzi. Dla mnie jej typ urody był wręcz odpychający. Ale przecież: „nie to ładne co ładne, ale co sie komu podoba”…

Andzia  Sieroża Musia
Ciągle myślę, co Andzia mogła wtedy czuć. I czy poznała jego późniejsze losy. Wiem, że z niektórymi przyjaciółmi z czeladzkiej młodości utrzymywała kontakt, nawet jeśli wyprowadzili się z rodzinnego miasta. Z nim chyba nie. Za bardzo by bolało. Tylko ten jeden raz, w 1930 kiedy przyjechał w te strony – jestem pewna, że po to, żeby się z nią spotkać – mogli poszukać smaku tamtego czasu, kiedy tak bardzo się kochali. Ale czy do spotkania doszło? Taki musiał mieć zamiar podając Chrzanów, jako jeden z celów swojego wyjazdu urlopowego. Na pewno przyjechał sam – Musia została z maleńkimi dziewczynkami, które miały dwa i trzy latka. Tylko, czy starczyło mu odwagi, żeby spojrzeć jej w oczy?
A czy Musia wiedziała o Andzi? Czy kiedykolwiek żałował – zwłaszcza kiedy przez ponad sześć lat po ślubie nie mieli dzieci, a czas pierwszego zauroczenia na pewno dawno przeminął? Czy jej o tym powiedział?
I czy kiedy go poznała, nosił jeszcze ten zaręczynowy pierścionek, który ma na zdjęciu z kwietnia 1919?
Pierścionka na jego palcu dopatrzyła się jedna z czytelniczek (cudowna moc Internetu!), a Basia znalazła informację, że wówczas oboje narzeczeni wymieniali się pierścionkami, a samo narzeczeństwo trwało do czasu zebrania posagu przyszłej panny młodej. Nie wiem, jaka była wtedy sytuacja materialna Ludwiki, matki Andzi, która od dwóch lat była wdową z dwójką dzieci. Ale chyba nie taka całkiem zła, bo wykonywany przez nią zawód akuszerki musiał przynosić jej konkretne dochody. Jakoś nie darzę specjalną sympatią mojej prababki, wiem, że hołubiła swoje młodsze dziecko – Felka, choć to ostatecznie Andzia musiała się nią zająć w ostatnich latach życia i sprowadzić do siebie do Trzebini. Ale z tym zbieraniem posagu mogło być tak, że Ludwika tego Andzi nie ułatwiała… Bo od ustalonego przeze mnie – hipotetycznie, choć w oparciu o mocne przesłanki – momentu zaręczyn upłynął co najmniej rok, zanim Sierożka zaczął swoje awanse kierować w stronę Musi. Mogli się pobrać chociażby wtedy w czerwcu 1919.
Przychodziło mi do głowy, o czym zresztą pisałam, że może nie zdecydowała się opuścić Czeladzi i matki, żeby pójść za głosem serca. I dlatego on … nie miał wyjścia. Ale przecież nosiła swój pierścionek jeszcze w czasie, kiedy on już ofiarowywał swoją podobiznę „milutkiej Musi”, więc chyba jednak nadal widziała swoją przyszłość u jego boku. I on chyba nadal nosił ten pierścionek – tyle że teraz na palcu lewej ręki. Na zdjęciu z sierżantem Gajewskim, które dał Musi – jeszcze jako „Mirowski” –  widać to dość dokładnie, a niewykluczone, że na serdecznym palcu prawej ręki też coś jest.

z Gajewskim pierścionekTyle jest tych myśli w mojej głowie, tego „bycia Andzią”, że odbiegłam od tego o czym chciałam pisać.
Bo patrząc na chyba jedyne zdjęcie, na którym o b o j e małżonkowie Mirowscy uśmiechają się (choć Musia jak zwykle dość powściągliwie), naszła mnie jeszcze jedna refleksja.

13 maleZadałam sobie pytanie, czy gdyby Andzia mogła zobaczyć go na tej fotografii, starszego o jakieś 15 lat, odnalazłaby w jego spojrzeniu ten zachwyt i szczęście, które widziała w jego oczach, kiedy patrzył na nią wtedy w Czeladzi. Bo najwyraźniej jest szczęśliwy. Opalony, jak na zdjęciu z Krasnego. To na pewno ten czas i być może zdjęcie zrobiono właśnie tam. A może Mirowscy mieszkali wtedy w tzw. carskich baraczkach, o których wiem od Pawła i które widziałam, kiedy byłam w Chełmie i właśnie w oknie jednego z nich ktoś uchwycił ich takich uśmiechniętych. Ale chyba raczej nie, to nie tam, bo to podobno były koszary Pułku Artylerii Ciężkiej, a Sieroża przecież służył gdzie indziej.
To zresztą nie jest takie istotne. Istotniejszy jest dla mnie jego uśmiech i uwodzicielskie spojrzenie. O którym i Andzia nigdy nie zapomniała…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Chełm, Czeladź-Piaski, Legiony, stara fotografia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>