Szpital Ujazdowski

Chciałam o tym napisać później, kiedy dowiem się więcej. O ile się dowiem. Ale  teraz jest ten czas, choć siedemdziesiąt cztery lata później, kiedy Sieroża – chory, z daleka od tych, którzy go kochali – umierał. To był mniej więcej ten sam czas, kiedy Andzia – najpewniej po towar do sklepu – jeździła ze swoją przepustką pomiędzy należącą do Reichu Trzebinią, a  Krakowem, już w Generalnej Guberni. Zdaje się, że sierpień 1941r. był  tak samo upalny, jak teraz. Sierożka przebywał wtedy w mającym stupięćdziesięcioletnią historię Szpitalu Ujazdowskim, który za trzy lata miał podzielić historię innych zabytkowych obiektów stolicy i przestać istnieć.
Kiedy w styczniu tego roku  zbierałam „okruszki Sieroży”, poznawszy w końcu jego prawdziwe imię i nazwisko, Dawid znalazł dla mnie informację, że jego grób jest na warszawskich Powązkach Wojskowych, a w wyszukiwarce grobów jako datę śmierci podano 1 września 1939r. Choć się w ogóle nie znamy, przysłał mi książkę o „zaginionym pułku” – właśnie 7 pp Legionów – i jego wrześniowych dziejach. Starszy sierżant Sergiusz Mirowski jest tam wymieniony jako dowódca drużyny pocztu II Batalionu. Ale data 1 września i sama Warszawa nijak się miała do wrześniowego szlaku pułku. Założyłam, że jest to data symboliczna, że pewnie zginął we wrześniu, ale nie w pierwszym dniu. Na ile data jest symboliczna okazało się, kiedy dotarłam do aktu zgonu Sierożki. Pani Maria, spadkobierczyni tego, co zostało po córkach Sieroży, w czasie naszej pierwszej rozmowy powiedziała mi, że pamięta, jak Danusia opowiadała, że tatuś dostał się do niewoli. Ale nie znała szczegółów. Potem udało jej się odnaleźć tę metrykę.

22-metryka śmierci mała Na dwujęzycznym druku wypisu o numerze 115/41 wydanym przez USC Szpitala Ujazdowskiego napisano, że zmarł 28 sierpnia 1941 roku o godzinie 18.30. Jako przyczynę śmierci podano gruźlicę płuc i krtani „w związku przyczynowym ze służbą wojskową – wojenną”. Lekarzem, który stwierdził zgon był dr Michał Białokoz, ordynator Oddziału VIII – młody lekarz, który ledwie rok wcześniej otrzymał dyplom lekarski. Podano również datę urodzenia Sieroży – z błędnym rokiem urodzenia 1899 zamiast 1896 (stąd pewnie ten sam błąd w wyszukiwarce grobów), miejsce urodzenia (wieś Piaski, gmina Czeladź, powiat Będzin), imiona rodziców, imię i nazwisko panieńskie żony. Jest też zapisany jego przydział i stopień wojskowy z adnotacją „zawodowy”. Ale jako zawód podano: buchalter. To trochę dziwne, choć właśnie m.in. księgowością w jednostce zajmował się w czasie pokoju. Ale z  z a w o d u był przecież żołnierzem. Pogrzeb odbył się dwa dni później, 30 sierpnia w sobotę. Metryka została wystawiona 23 października, prawdopodobnie tego samego roku, przez księdza ppłk. Franciszka Juszczyka, również legionistę, który pełnił funkcję kapelana Szpitala. Pewnie żona i córki Sieroży właśnie wtedy, końcem października dowiedziały się, że mąż i tata nie żyje. Szkoda, że nie zachowały się żadne listy, które pewnie wysyłał do nich z niewoli, bo czas od września 1939 do tego końca sierpnia 1941, czyli prawie dwa lata, to dla mnie zagadka. Jeśli faktycznie dostał się do niewoli, to gdzie przebywał? A może przez te dwa lata był właśnie w Szpitalu Ujazdowskim? Szukając informacji o Szpitalu przeczytałam o dość osobliwym charakterze tego miejsca w czasie okupacji. Początkowo był przeznaczony dla polskich rannych żołnierzy, później zaczęły go przejmować władze okupacyjne na rzecz żołnierzy niemieckich, zwłaszcza z frontu wschodniego. Jednak pod bokiem Niemców trwało tajne nauczanie, pomagano konspiratorom, leczono rannych, przywożonych z całej Warszawy. Na jednym z forów znalazłam informację, że „przez cały okres okupacji w szpitalu panowała atmosfera nacechowana wzajemnym zaufaniem i gotowością niesienia pomocy bliźniemu. Leczono tu nie tylko żołnierzy Września, osoby cywilne, przymusowo żołnierzy niemieckich, ale i jeńców rosyjskich. Pacjenci i personel doznawali wrażenia, że „oddycha się tu polskim powietrzem”. Do 1941 r. okupant przymykał oko nawet na noszenie polskich mundurów. Pod bokiem Niemców ukrywano Żydów i osoby poszukiwane przez gestapo. Organizowano szkolenia medyczne, podnoszono kwalifikacje, prowadzono prace badawcze.”
Nieoficjalnie nazywano go wręcz  Rzeczpospolitą Ujazdowską.
Być może dzięki temu ten ostatni czas Sieroży był dla niego choć troszkę lżejszy niż dla wielu innych nieszczęśników, którym także nie było dane doczekać końca wojny. Wśród zdjęć od pani Marii jest takie, które może być wykonane właśnie w niewoli.

12 maleSieroża stoi drugi z prawej. Wydaje mi się, że dwóch żołnierzy ma na sobie spodnie od piżamy. Paweł stwierdził, że to drelichy – wyglądały dokładnie tak samo. Więc to może jakieś manewry.  Ale mundury są z kolei pozbawione jakichkolwiek dystynkcji, na czapkach nie ma orzełka… A Sieroża jest tu wyraźnie starszy, niż na wszystkich pozostałych zdjęciach. I ma taką wychudzoną twarz. Jak jeniec w oflagu.

Jakiś czas temu napisałam do Czerwonego Krzyża, który jest w posiadaniu list jeńców wojennych. Przyznałam się, że nie jestem krewną, ale czuję ogromną więź ze starszym sierżantem Sergiuszem Mirowskim, którego potomkowie już nie żyją. Może zrozumieją i odpiszą. Czekam z nadzieją.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Chełm, Legiony, stara fotografia, stare dokumenty i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Szpital Ujazdowski

  1. ~Paweł pisze:

    Viola te spodnie to raczej spłowiałe spodnie od munduru drelichowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>