Co jeszcze wyłuskałam w Centralnym Archiwum

Wkrótce znowu będę w Warszawie. I jakoś strasznie dziwne wydaje mi się to, że tym razem nie mam „zamówionego” wejścia do Centralnego Archiwum Wojskowego. Wszystkie moje dotychczasowe – zeszłoroczne – wyjazdy podporządkowane były poszukiwaniom śladów Sieroży.Mogłabym raz jeszcze przejrzeć, bez żadnego znudzenia, roczniki rozkazów dziennych 7 pułku piechoty Legionów i wśród zarządzeń dowódcy znaleźć kolejne szczególiki pozwalające mi oddychać tamtym powietrzem. I sprawdzić dokładniej, jak to było tuż przed wojną, która wszystko zmieniła, zabierając też przy okazji Sierożę. Muszę jutro sprawdzić, czy są jeszcze jakieś wolne terminy na czas moich małopolskich ferii zimowych. Gdybym nie pracowała w szkole, chciałabym pracować właśnie w …archiwum. Kto wie, czy gdybym kiedyś trafiła na nauczyciela historyka-pasjonata, takiego jak Basia, i nie musiała dopiero w „późnej dorosłości” odkrywać, jak fascynująca jest historia, nie wybrałabym tej drogi zawodowej?
Pamiętam, jakie emocje towarzyszyły mi przy przeglądaniu starych dokumentów i odkrywaniu nowych faktów i wiązaniu ich w związki przyczynowo-skutkowe.
Jaką gonitwę myśli wywoływały we mnie takie z pozoru mało ważne zapisy, informujące na przykład o coraz częstszym w 1939 roku powracaniu „do wiary ojców” – przede wszystkim prawosławnych przechodzących na katolicyzm, o czym skrupulatnie, za każdym razem, informował dowódca pułku płk Muzyka. My wiemy, co stało się we wrześniu, a czy oni …przeczuwali, przypuszczali? A sam dowódca – czy mógł przeczuwać, że poddany brutalnemu śledztwu gestapo za działalność konspiracyjną w oflagu popełni w końcu samobójstwo?
1 małePóźniej miałam jeszcze możliwość skopiowania tej fotografii, zachowanej w rzeczach pozostałych po córce Sierożki. Paweł uważa, że pośrodku siedzi właśnie Władysław Muzyka, wtedy jeszcze podpułkownik (awansował na stopień pułkownika dopiero 19 marca 1938r.). Był dowódcą po płk. Dąbku – od 1937 roku.
Zdjęcie zrobiono na tle Klubu Garnizonowego (też Paweł wpadł na to, choć i ja tam przecież byłam latem ubiegłego roku). Sieroża stoi w najwyższym rzędzie, siódmy od prawej. Ale – w dużym zbliżeniu – jakoś młodo wygląda, jak na skończoną czterdziestkę oczywiście, dlatego nabieram wątpliwości, czy to na pewno zdjęcie z trzydziestego siódmego i czy w związku z tym na pewno jest na nim ppłk Muzyka.

Pamiętam też, jakie wrażenie zrobiło na mnie odkrycie faktu, że imieniny Marszałka obchodzono w pułku, zapewne nie w tym jednym, także …po jego śmierci! A datki na kopiec jego imienia zbierano już od początku czerwca 1935 r. (zmarł 12 maja) – w pułku Sieroży -w wysokości 1% poborów.
Z kolei 16 marca 1936r. pisano, że „tegoroczny obchód imienin Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych gen. dyw. Edwarda Śmigłego-Rydza będzie miał przebieg cichy i poważny z uwagi na żałobę narodową po Pierwszym Marszałku Polski Józefie Piłsudskim.”  Niemal rok po jego śmierci!

11 małe

Kolejne, chyba ostatnie już zdjęcie (też z rodzinnego archiwum Mirowskich) z jakiegoś uroczystego przemarszu, zapewne ulicami Chełma (Sieroża pierwszy z prawej w drugim rzędzie). Może to pochód właśnie w związku z jakimiś obchodami imienin Marszałka? Mój warszawsko – chełmski mentor od razu zauważył, że tylko pierwszy rząd jest obuty w oficerki. Reszta, poza jednym, nosi owijacze. Takie  drobiazgi, a jednak dające obraz tamtej – wojskowej – rzeczywistości.

Tyle się dowiedziałam wertując te stare akta… I choć w obliczu tego, co odkryłam potem w Chełmie (czego pewnie nie odkryłabym, gdybym nie znalazła w CAW przedwojennego adresu Mirowskich i nie dotarła do ksiąg ich rodzinnej parafii) wydaje się to mało istotne i nic nie wnoszące do historii miłości Andzi i Sieroży, to i tak … ciągle mnie to fascynuje i wzrusza.
Znalazłam dokładną datę nadania mu Medalu za Długoletnią Służbę – 5 maja 1938 (dostało go wtedy 24 oficerów i 101 podoficerów, wśród nich st. sierż. Sergiusz Mirowski).
Wynotowałam sobie też na przykład nazwy miejscowości, gdzie odbywały się tzw. koncentracje: Ruskie Piaski,  Izów, Olchówka, Złoczówka. I zarządzenie z sierpnia 38r. o przesunięciu pobudki w Ruskich Piaskach na godz. 4.00 „z powodu panujących upałów”. Kogoś to jeszcze obchodzi? A ja widzę to wszystko oczyma wyobraźni. I spisuję – nawet jeśli tylko dla siebie…

I jego urlop wypoczynkowy – od 15 października do 12 listopada 38′ (potem miał jeszcze tylko świąteczny od 22-28 grudnia 38r.) – j a wiem, że był to ostatni urlop, który mógł spędzić z rodziną. A on pewnie psioczył, że dostał go dopiero późną jesienią i pewnie się z niego nie cieszył. Czy gdyby wiedział, że już n i g d y nie będzie miał tej możliwości, pojechałby jeszcze ten ostatni raz, żeby się pożegnać i przeprosić moją babunię, swoją „najdroższą Nuteńkę”,  za złamane serce?
W trzydziestym dziewiątym już nie zdążył wykorzystać urlopu.
Ale pewnie jego córeczki zdążyły wyjechać w lecie do Rabki –  w jednym z rozkazów było ogłoszenie o zapisach na kolonie  dla dzieci w wieku 7 – 13 lat, zaplanowanych na lipiec i sierpień.

Zachowane rozkazy kończą na się na 31 lipca 1939 roku. Pułk odbywał wtedy koncentrację w Starym Zamościu (od 24 lipca), ale st. sierż. Mirowski został z częścią obsady w Chełmie – 28 lipca pełnił służbę jako oficer (nie podoficer – dziwne) służbowy koszar.

Planuję pojechać w lecie jeszcze raz do Chełma. I choć nie spodziewam się odkryć niczego nadzwyczajnego, to jednak pójdę zwiedzić koszary (o ile załatwię sobie na to pozwolenie – ale już przynajmniej wiem, jak się do tego zabrać), pokręcę się pod domem na Reformackiej 6, pod kościołem Rozesłania Apostołów, pójdę do katedry na Górce (może już będzie po remoncie i uda się wejść do środka), pochodzę po ulicach miasta, które w ten przedziwny sposób zaistniało w moim życiu, pomodlę się na grobie jego córeczek i żony.

A już całkiem niedługo stanę powtórnie przy  j e g o  grobie na warszawskich Powązkach Wojskowych i powiem mu: „To był Twój rok Sieroża, Ty  w nim byłeś najważniejszy, a wszystko, co napisałam w związku z Tobą, to … moje epitafium dla Ciebie.”

12506707_1107891619243163_709519946_n (2)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Chełm, Legiony, stara fotografia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Co jeszcze wyłuskałam w Centralnym Archiwum

  1. Aż się łza w oku kręci Vilejko :*

    Tyle rzeczy nam o Nim opowiedziałaś, tyle razy te losy nas wzruszały, ciekawiły, niepokoiły, że umarł, jak umarł, kiedy, dlaczego? A i Jego żona i córki, dały się poznać dzięki Tobie. Dałaś mu ten rok, swoją uwagę, a może i miłość zastępczej wnuczki, za to, a może właściwie przez to, że złamał serce Andzi. To wielka rzecz Wiolu !

    Jestem pewna, że On to docenia, a Twojej Andzi też jest miłe, mimo wszystko. Wierzę, że patrzą na Ciebie z góry i się z tego pisania radują oboje. Tak miało być. W naszym życiu nic nie dzieje się przypadkiem…

    A nam, którym dane jest szczęście stąpania po ścieżkach historii naszych przodków i osób im bliskich, można tylko zazdrościć, tego szczęścia właśnie, tych wzruszeń, emocji i wiedzy nie tylko o nich, ale i o naszej Polsce. To ich indywidualne dzieje , jak ziarna piasku, usypują się w dzieje naszej Ojczyzny, piękne dzieje !

    Ściskam Cię serdecznie,
    BB

    • vilejka pisze:

      Boże, jak się wzruszyłam! Dziękuję Ci za te słowa, a łzy kapią mi na klawiaturę…. I jeszcze za to dziękuję, że tak wiernie towarzyszysz tej mojej pisaninie. Za to, że mną w pewien sposób pokierowałaś i założyłam profil bloga na fb, dzięki czemu tylu ludzi się o nim dowiedziało. A byli i tacy, którzy coś wnieśli, podpowiedzieli albo pomogli mi skojarzyć fakty. To Twoja zasługa.
      Samej mi trudno uwierzyć, że tyle się dowiedziałam o tym pięknym legioniście, który sto lat temu na kartach pamiętnika wyznawał miłość mojej babci.
      Ja też mam nadzieję, ze Oni tam w górze wiedzą i że się radują. Ja też jestem szczęśliwa, że ocaliłam ich od zapomnienia i że ktoś zapala znicz na t y m właśnie grobie – jednym przecież z tysięcy podobnych.
      A to, że nic nie dzieje się przypadkiem, to już nie raz się potwierdziło w moim życiu. Czuję, że to jeszcze nie koniec „skutków” pojawienia się Sieroży w moim życiu.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.
      Viola

  2. ~Paweł pisze:

    Viola z tą konwersją z prawosławia na katolicyzmy to biorąc pod uwagę okres kiedy się to działo i gdzie się to działo czyli na Chełmszczyźnie to sprawa może mieć raczej związek ówczesną walką Państwa Polskiego z Cerkwią Prawosławną niż ze zbliżającą się wojną. Troszkę informacji masz na Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_rewindykacji_cerkwi_prawosławnych_w_II_Rzeczypospolitej#Wyburzanie_cerkwi_na_Che.C5.82mszczy.C5.BAnie
    Więcej można znaleźć w internecie lub książkach, to dość ciemna strona II RP, choć można po części zrozumieć i usprawiedliwić te działania.

    • vilejka pisze:

      A, no tak – to jednak smutne. Bardziej niż to, czego się – w swojej naiwności i niewiedzy- domyślałam. Teraz rozumiem, dlaczego kościół św. Kazimierza powstał w dawnej cerkwi garnizonowej.
      Znowu mi coś wyjaśniłeś :)

    • ~Anna pisze:

      Sprawę tę porusza np. Jerzy Stempowski („W dolinie Dniestru. Pisma o Ukrainie”, Warszawa 2014).

  3. ~Anna pisze:

    Na zdjęciu w środku – to na pewno płk Władysław Muzyka,
    obok niego – piąty od lewej – prawdopodobnie ppłk Kazimierz Pruszkowski (od 1938 dowódca 1 Morskiego Batalionów Strzelców w Wejherowie),
    w pierwszym rzędzie czwarty od prawej – kpt Mikołaj Sukniewicz (mój pradziadek).
    Pozdrawiam
    Anna

    • vilejka pisze:

      Dziękuję! Bardzo się cieszę, kiedy okazuje się, że coś potwierdza identyfikację zdjęcia, a na dodatek kolejne osoby zostają rozpoznane.
      Jeśli nie ma Pani tego zdjęcia, na którym jest Pani pradziadek, chętnie prześlę kopię w lepszej rozdzielczości.
      Pozdrawiam.

    • ~Paweł pisze:

      Pani Anno, jeśli dobrze liczę to pisze Pani o kapitanie (a chyba tak porównując ordery z notką na Wikipedii), który budzi moje zastanowienie odkąd zobaczyłem to zdjęcie. Wydaje mi się, że ma on na sobie mundur nie kapitana piechoty, a rotmistrza jednego z pułków ułanów. Jakiego nie potrafię stwierdzić, ale proszę zauważyć, że ma zupełnie inny kolor otoku na czapce i proporczyki w barwach pułku na kołnierzu. Viola ma też zdjęcie na którym jest on w płaszczu – tam też wyraźnie widać proporczyki na kołnierzu zamiast barw piechoty. Czy wie Pani skąd taki mundur, a nie „klasyczny” piechoty?
      Co do ppłk. Pruszkowskiego – bardzo możliwe, że to on, więc drugie zdjęcie jakie posiada Viola gdzie płk. Muzyka jest już pełnym pułkownikiem, oznaczałoby, że przyjechał specjalnie aby uczcić jego awans :)

  4. ~bgl pisze:

    Mnie to wszystko obchodzi, Violu.
    Nie powtórzę słów BB, w których oddała to co i ja miałam napisać.

    Po prostu zostałaś stworzona do rzeczy wielkich, które tu znajdujemy.

    Dziękuję Ci ogromnie ;)

    B

    • vilejka pisze:

      A ja Ci dziękuję za to, że jesteś taka wytrwała i że zawsze jesteś koło mnie. To dzięki Tobie znamy tożsamość Sierożki. Po tym, jak go zidentyfikowłaś, to już była bułka z masłem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>