Kojarzę różne papierki i zlepiam fakty

Pogrzebałam sobie w papierkach i parę rzeczy z tej wczesnopowojennej rzeczywistości mi się wyjaśniło. A nawet coś z czasu przed wojną – wypadek dziadka. Ten w 1932 roku, kiedy pracował jako szofer-ślusarz maszynowy w Szybie „Artur” Sierszańskich Zakładów. Wcześniej widziałam tylko to zaświadczenie wypadkowe, z którego udało mi się wyczytać, że mój 43-letni wówczas dziadek miał wypadek w piątek 12 sierpnia 1932 roku i że w jego wyniku doznał m.in.wstrząsu mózgu. Na tyle poważnego, że nie mógł już więcej pracować w swoim zawodzie i musiał przejść na rentę.

wypadek_dziadka1wypadek_dziadkaZnalazłam Wniosek o przyznanie bezpłatnego węgla inwalidom i wdowom po pracownikach górniczych, który Andzia złożyła 14 maja 1953 roku, sześć i pół roku po śmierci dziadka.

wniosek o węgiel 1953Wynika z niego, że dziadek Jan miał wypadek „jadąc do pracy – dojeżdżając do Kop. Artur”. To może nic wielkiego, ale dla mnie jeszcze jeden element rodzinnej układanki. Już wiem, że jechał do pracy – swoim, albo służbowym autem – i że to był wypadek drogowy. nawet mniej więcej mogę określić gdzie to się stało. I że to było najprawdopodobniej rano. W sierpniowy poranek. W dodatku – kolejny dokument –  pismo skierowane do Sądu Powiatowego w Chrzanowie (dużo późniejsze, bo 1970 roku) zawiera informację, że dziadkowie wybudowali przybudówkę (garaż, warsztat i szopę) dopiero w 1932 roku – kiedy już przeprowadzili się z Sierszy do Trzebini, a nie, tak jak myślałam, wcześniej – w 1929. To oznacza, że daty z rozliczeń – między lipcem a październikiem – dotyczą właśnie roku 1932, nie 1929. Może w dniu, kiedy dziadek miał ten wypadek spieszył się jakoś szczególnie; robotnicy na budowie, Andzia z malutką Jasią w domu, może jeszcze czegoś rano musiał dopilnować, coś załatwić… A potem zamiast wrócić po południu z pracy i dalej nadzorować roboty, trafił do szpitala, gdzie musiał zostać do 30 sierpnia. Andzi oprócz zmartwienia doszedł i ten jeszcze obowiązek – odwiedzin męża w szpitalu. To życie z dziadkiem nie było życiem o jakim marzyła pewnie jako podlotek, w Czeladzi. Właściwie trudno mi znaleźć w nim jakieś naprawdę jasne, dobre okresy. Jeśli nawet nie było tragicznie, to było po prostu ciężko.

 

Odmowa ZUs w sprawie renty.jpg m
4 czerwca 1947 roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Krakowie postanowił odmówić Andzi renty wdowiej powypadkowej, ponieważ „śmierć męża dn. 17/11 1946r. była następstwem choroby samoistnej (rak przełyku) i nie pozostawała w żadnym związku z wypadkiem jakiemu zmarły uległ 12/8 1932 r.”
Równocześnie Zakład przesłał „Obywatelce kwotę 12480 zł*„. Ta gwiazdka została objaśniona poniżej jako „należną mężowi Obywatelki za czas od 1/2 1945 do 12/12 1946 tytułem renty wypadkowej„. Przeliczyłam, że dawało to kwotę 542,60 zł na miesiąc. Nie wiem, co zatem znaczyło to 400 zł tytułem renty za czerwiec 1946, o czym pisałam w poprzednim wpisie.
Te pieniądze, które dostała jednorazowo na pewno bardzo jej i dzieciom pomogły. Sama naprawa dachu – dość prowizoryczna, jak wynika z kosztorysu zapisanego chyba jeszcze ręką dziadka – pochłonęła prawie 5 tys.

naprawa dachu 1946-47

Podobno, kiedy Lesia była tu wtedy na Święta dach jeszcze nie był „zrobiony”. Pieniądze na pewno było na co wydać i wiele ich nie zostało. A renta wdowia się nie należała…

Odkryłam dziś jeszcze jeden nowy dla mnie fakt dotyczący domu: w kwietniu 1960 roku Andzia złożyła wniosek o stwierdzenie spadku po mężu. Dopiero wtedy – niemal 14 lat po jego śmierci. Tak jak podejrzewałam, nie ujawniła tego nieszczęsnego testamentu, wręcz napisała, że „mąż zmarł nie pozostawiwszy testamentu„. Podała oczywiście, że oprócz niej ustawowymi spadkobiercami są Jasia i Olek, ale nie przyznała się, że mąż ją właściwie wydziedziczył, a na pewno jakoś ubezwłasnowolnił. W chwili śmierci dziadka oboje – Jasia i Olek – byli na tyle duzi, że na pewno o testamencie wiedzieli. I pewnie zdawali sobie sprawę, jak niesprawiedliwie dziadek potraktował Andzię, bo te 14 lat później trzydziestoletnia Jasia i pięć lat młodszy Olek nie mieli nic przeciwko temu, że matka tak postanowiła załatwić tę sprawę. Może to nawet była ich inicjatywa. Andzia załączyła nawet wyciąg hipoteczny na dowód tego, że wpisana jest tam „po połowie z mężem„. Taki dowód tym bardziej sprawia, że nie mogę zrozumieć dziadkowej woli na łożu śmierci.

Ale jeszcze ciekawsze jest to, że równocześnie w wnioskiem o spadek, poprosiła o wydanie decyzji o wykreśleniu z hipoteki wpisu z roku 1943. Wpis ten  o numerze 2752/43 dotyczył Niemca Lorenza Webera, „który wpisał się jako właściciel na karcie B.lwh.135 Trzebinia podczas naszej nieobecności i pobytu w obozie koncentracyjnym„.
To kolejne potwierdzenie obecności Weberów w naszym domu i wyjaśnienie, co znaczy napis: WEBER. LORENZ na skrzyni, która ciągle stoi na strychu. Nie było dwóch rodzin. Lorenz to imię. Pewnie łatwiej teraz byłoby znaleźć jakieś ich ślady – Rosa i Lorenz Weber. I ich syn Bruno. Kto wie – może i do nich dotrę?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii czas tuż po wojnie, stare dokumenty, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Kojarzę różne papierki i zlepiam fakty

  1. ~Anna M. pisze:

    Nie dziwię się, że Twoja babcia nie ujawniła testamentu. Na pewno było jej ciężko po śmierci Twojego dziadka – sama, z dwójką dzieci, dom wymagający remontu… Musiała być bardzo silną kobietą.

  2. ~alibabka pisze:

    dlaczego Andzia nie dostała renty wdowiej?! moim zdaniem powinna – jak tu: http://www.eporady24.pl/renta_po_mezu,pytania,16,96,7852.html czy prawo się zmieniło w tym zakresie? „Wdowia” wydaje się być bardzo starym słowem…

    • vilejka pisze:

      Nie mam pojęcia. Może renty wypadkowej się wtedy nie dziedziczyło, jeśli śmierć nastąpiła z innego powodu niż skutki wypadku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>