Tuż po wojnie – Olkowe zeszyty

 

zeszyty Olka

Wśród papierzysk, których nikt nie wyrzucił zachowując je nie tylko na pamiątkę, ale też jak się po siedemdziesięciu latach okazało – jako świadectwo tamtego czasu, jest kilka szkolnych zeszytów Olka, młodszego brata mojej mamy.
Kiedy skończyła się wojna, miał dziesięć lat. Przed wojną nie zdążył iść do szkoły, a kiedy w 1942 roku miał siedem lat, rodzina przebywała już w Polenlagrze we Frysztacie, z którego po jakimś czasie zostali przewiezieni do Bogumina. Pewnie ktoś go tam uczył czytać, pisać i liczyć; wspominał, że w obozie odbywało się tajne nauczanie. Ale systematyczną edukację mógł podjąć dopiero po wojnie.
Wtedy, w czterdziestym piątym wyglądał tak, jak na tych zdjęciach z „sesji z Ismeną”.

po-wojnie-Ismena I na tych z Pierwszej Komunii, do której przystąpił 24 czerwca 1945r.

olek komunijne rower

             W samej Trzebini zaraz po zakończeniu wojny otwarto dwie szkoły powszechne: szkołę na Rybnej oraz szkołę w budynku „szwajgierówki” (tak całkiem na marginesie – zupełnym przypadkiem dwa lata temu gościłam w domu pani Marii Szwajger-Kułakowskiej, światowej klasy pianistki, która na wieść o tym, że jestem z Trzebini powiedziała mi, że niedawno jej daleki kuzyn poinformował ją, że jej żydowskie korzenie wywodzą się właśnie z naszego miasta; budynek zwany przez nas „szwajgerówką” musiał pewnie kiedyś należeć do jej przodków). Olek chodził do szkoły na Rybnej.

Olek przed szkołą na Rybnej

To zdjęcie z tego okresu – może to być ok. 1946-47 rok. Olek stoi w ostatnim rzędzie, trzeci od prawej. Ten okularnik. Kiedyś to zdjęcie pokazałam panu Frankowi Mazurowi i on rozpoznał kilka osób, zwłaszcza nauczycieli. Zbyt polegając na swojej pamięci nie zapisałam i teraz nie wiem… Muszę zapytać znajomą, która prawdopodobnie poczyniła wtedy jakieś notatki.
Olkowa edukacja w 1945 rozpoczęła się od poziomu klasy czwartej. W „zeszycie rachunkowym” z tej klasy jego pismo jest bardzo niestaranne.

matematyka

Za to zeszyt do języka polskiego mniej więcej z połowy następnego roku szkolnego wygląda z porównaniu z tamtym, jak zeszyt do kaligrafii.

polski

Może musiał go prowadzić za karę, żeby pracować nad charakterem pisma, bo zeszyt z tej samej klasy piątej, nieco wcześniejszy, bo z grudnia 1946 roku (niecałe trzy tygodnie wcześniej zmarł jego tata), prowadzony jest pismem dużo mniej starannym. 

polski 5 klasaPowkładał do niego później znaczki, pewnie nad parą odklejone z kopert lub pocztówek, ze stemplami z 1947 i 1948 roku. Część z nich nie ma ząbków, tylko gładkie brzegi.
W tym zeszycie jest też karteczka z podziałem godzin – zapewne na ten właśnie rok szkolny 1946/47. Dzięki temu wiem na przykład, że tylko w środę, czwartek i sobotę miał na ósmą. I że w tygodniowym planie lekcji były tylko cztery lekcje języka polskiego – tyle samo co rachunków i przyrody!

podzial godzin

W zeszycie „polskim” z siódmej klasy znajduje się między innymi taka notatka – zadanie klasowe: „Co wiem o zjednoczeniu P.P.S. i P.P.R.”

13140655_1188584454507212_836188488_nŚwiadomość polityczną wyrabiano już u podstaw. Zastanawia mnie skrót nazwy partii,w którą miały się przekształcić dwie zjednoczone. P.K.R. ???
Jest jeszcze parę innych ciekawostek „realioznaczych”. Na przykład o tym, że „w tym tygodniu w Polsce i Czechosłowacji będziemy obchodzić uroczyście rocznicę podpisania układu polsko-czechosłowackiego.” A wszystko to „stało się możliwe dzięki bohaterskiej Armii Radzieckiej.”

Dzięki treści zadania klasowego o przyjaźni polsko-radzieckiej, wiem przynajmniej, że kierownik szkoły nazywał się B. Kawka. Sprawdziłam w Monografii i faktycznie Bolesław Kawka pełnił tę funkcję w Szkole Nr 1 po Eugeniuszu Ferlaku. I to raczej ten drugi znajduje się na zdjęciu przed szkołą. Obaj panowie byli też związani ze „strukturami samorządowymi”. Kawka w czasie kiedy był kierownikiem szkoły pełnił też funkcję zastępcy przewodniczącego MRN. Dziś – nie do pomyślenia.

o przyjaźni pol-radz

 

Ciekawe, co aż tak nie spodobało się nauczycielce? Może było za krótkie? Bo ilość błędów aż tak porażająca nie była.
W innym miejscu jest też o obchodach 1 Maja, w którym to dniu „nikt nas do pracy nie zmusi” i o „imperialistach amerykańskich, którzy grożą nam wojną i tworzą pakt północno-atlantycki, ale my im odpowiadamy Międzynarodowym Kongresem Pokoju, bo my wojny nie chcemy”.
A jakby ktoś chciał wiedzieć, jakie bolączki mieli mieszkańcy naszego miasta na początku 1949 roku, to jest także i o tym:

Bolączki mieszkanców

…i lekarstwa są po cenach wysokich (dokończył na następnej stronie).

Nie wiem, czy to z powodu braku podręczników, czy też dla lepszego utrwalenia wiedzy uczniowie klasy siódmej na lekcji zoologii robili w zeszytach rysunki, takie jak te w zeszycie z 1948 roku.

zoologia1 zoologia2 zoologia3

Oczywiście, może to nic wielkiego, może i inni wtedy tak rysowali, ale ta dbałość o szczegóły w takim zeszytowym szkicu wydaje mi się imponująca u chłopaczka, jakim był mój wujek w 1948 roku.

Jasia Olek Andzia Julia 1948Andzia, Olek, Jasia i Julka Paterkowska. Lato przed siódmą klasą. Sygnaturka w rogu wskazuje, że obróbką zdjęcia zajmował się sam Olek.

Ten wpis został opublikowany w kategorii czas tuż po wojnie, stara fotografia, stare zeszyty szkolne, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tuż po wojnie – Olkowe zeszyty

  1. ~Anna M. pisze:

    Ach, jak ja Ci zazdroszczę tych zeszytów!:) Te rysunki są naprawdę imponujące jak na takiego chłopaczka:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>