Kalendarz 1946

Pomiędzy tymi tużpowojennymi zeszytami przechował się też kalendarz Rycerza Niepokalanej na rok 1946. Ten rok, w którym Jasia zaczęła się uczyć w Seminarium w Mysłowicach i kiedy Andzia napisała list o  tym, jak ciężko im się żyje po wojnie.
Właściwie miałam go odłożyć, bo wydał mi się mało interesujący. A jednak, kiedy go przejrzałam, doszłam do wniosku, że i on jest dokumentem tamtych czasów pozwalającym jakoś poczuć tamtą rzeczywistość sprzed siedemdziesięciu lat.
Cieniutki zeszyt- 54 strony, właśnie zeszytowego formatu, wydany na dość podłym gazetowym papierze. Za to grafika na okładce, gdy się jej bliżej przyjrzeć – prawdziwa perełka.

Rycerz Niepokalanej

Co prawda orzeł nie ma korony, ale … na jednej z wstęg opasających  glob u  stóp Maryi, obok takich napisów jak Oświęcim, Dachau, Majdanek, Buchenwald, Warszawa widnieje również Katyń! W w 1946 roku był to wyraz dużej odwagi redakcji. 
Na kolejnych stronach kalendarza znajduje się między innymi skrócona historia II wojny światowej. Bardzo przydatna w tamtym momencie, bo to był przecież czas, kiedy ci, którzy przeżyli okupację, zwłaszcza młode pokolenie, dopiero układali sobie tę wiedzę, różne fakty. A w kalendarzu jest mowa i o bitwach pod Lenino i pod Budziszynem, ale i o Monte Cassino (gdzie „niezdobytą twierdzę kolejno szturmowały  wojska amerykańskie, kanadyjskie, francuskie – na próżno. Polacy zaś, przygotowawszy się do ataku spowiedzią i Komunią św, przebijali się wśród zgliszcz i gruzów, w dymie ziejących dział. I zdobyli (…). A bohaterstwo polskiego żołnierza spod Monte Cassino stało się legendą na całym świecie, piękniejszą jeszcze niż legenda Samosierry i Legionów Dąbrowskiego„), i o Powstaniu Warszawskim (gdzie „powstańcy z AK i AL okazali niesłychane męstwo” i gdzie „padł kwiat młodzieży warszawskiej„), o inwazji aliantów w Normandii,  o zastosowaniu radaru i bomby atomowej i o odkryciach medycyny („Nagrodę Nobla za r. 1945 przyznano trzem profesom angielskim – Fleming, Borys Chaim, Florey – za odkrycie potężnego środka bakteriobójczego, zwanego penicyliną” która „stanie się błogosławieństwem dla ludzkości” ale też – dla równowagi, albo raczej poprawności politycznej „wybitnie rozwinęła się medycyna radziecka. Dr Niegowskiemu udawało się przywracać do życia ludzi, którzy byli w agonii, a nawet których uznano już za zabitych„).
Kalendarz podaje także bilans zysków i strat „w związku z odzyskanymi ziemiami i stratą województw wschodnich”.

Rycerz Niepokalanej 4Jest też kolaż zdjęć zniszczonej Warszawy.

Rycerz Niepokalanej 3

I wiersz – modlitwa żołnierzy polskich w Anglii. Też zdaje się nieco ryzykowny.

Rycerz Niepokalanej 2Kilka artykułów, między innymi o bohaterskim, beatyfikowanym czterdzieści lat później, biskupie Michale Kozalu, praktyczne rady dla gospodyń (jak poznać fałszywe produkty, jak tępić pasożyty), porady lekarskie (na przykład o opatrywaniu ran ciętych, kłutych i szarpanych), wykaz dni świątecznych. Wtedy, oprócz sześciu obecnie nakazanych świąt, obowiązek uczestnictwa we Mszy św. był w dniu śś. Ap. Piotra i Pawła oraz  (29 czerwca) oraz w Niepokalane Poczęcie Najświętszej Marii (8 grudnia). W sieci znalazłam informację, że nie były to jednak wówczas dni wolne od pracy. Nawet 15 sierpnia był dniem wolnym dopiero od 1951 roku (ale tylko do 1960), a Trzech Króli  od 1952  - choć akurat wtedy wypadło to w niedzielę (i też tylko do 1960). Powrót tych świąt do kalendarza zawdzięczamy dopiero ostatnim latom.
Przy okazji odkryłam, że Dzień Zwycięstwa – 9 maja – obchodzony od 1946 zniknął z kalendarza w roku 1951.

Ten nasz domowy egzemplarz jest pozbawiony jakichś zapisków czy notatek na marginesie, jak to się czasem czyni w kalendarzach. Tylko w jednym miejscu postawiono krzyżyk. Pewnie ręką Andzi.

Rycerz Niepokalanej117 listopada zmarł dziadek, 19 odbył się jego pogrzeb.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Kalendarz 1946

  1. Piękna pamiątka, od okładki począwszy. Ja mam takie kalendarzyki (Rycerza Niepokalanej) mojego dziadka, że z lat 60-tych, i brak jest już w nich takich perełek, jak „Warszawa oskarża”> Na 4 zdjęciu drapacz chmur to oczywiście budynek Prudentiala przy Świętokrzyskiej. A na zdjęciu 5 ruiny kościoła św. Aleksandra na Pl. Trzech Krzyży, stojący vis a vis Żeńskiego Gimnazjum Królowej Jadwigi, które przed wojną kończyła moja babcia. Budynek oddany do użytku w 1924 roku był niezwykle nowoczesny – zginął w Powstaniu Warszawskim i nie został, w przeciwieństwie do kościoła, odbudowany.

    Wraca pamięć tamtych dni, bo za miesiąc 1 sierpnia.
    Uściśnień krocie ślę,
    BB

    • vilejka pisze:

      Chyba właśnie ta strona ze zdjęciami zburzonej Warszawy, choć są takiej marnej jakości, zrobiła na mnie największe wrażenie. Zawsze kiedy widzę, jak wyglądała wtedy stolica myślę o tym, jakim heroizmem była jej odbudowa. I wyczynem, chyba niespotykanym na skalę światową. Już sama decyzja o odbudowie była … szalona, a jednak się udało! Szkoda, że nie wszystko odbudowano, ale bądźmy wdzięczni za to, co jest. Od pewnego czasu kocham to miasto, choć dopiero je poznaję. Kraków już nie jest moją jedyną „miejską” miłością :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

  2. ~bgl pisze:

    Nie dziwi mnie, że Katyń znajduje się wśród nazw obozów niemieckich. Wpisanie tego miejsca nie było żadną odwagą, Rosjanie przecież za wszelką cenę chcieli przekonać Polaków, że polscy oficerowie zginęli tam z rąk Niemców w 1941 roku po zaatakowaniu ZSRR (22VI 1941).
    Może tym sposobem chcieli narzucić Polakom swoją „prawdę”…
    BGL
    P.S.
    Dziekuję
    Wakacje zaczynają się obiecująco
    :)

    \

  3. ~bgl pisze:

    W 1951 roku, 9 maja nie był już dniem wolnym od pracy więc może dlatego nie zaznaczono go w kalendarzu. Został zniesiony z wykazu dni wolnych ustawą z 15 stycznia 1951 roku (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19450210116+1951%2401%2419&min=1; tekst ustanawiający 8 maja dniem wolnym od pracy, w przypisie podana data uchylenia decyzji)

    BGL

  4. ~bgl pisze:

    Z wiersza powstała pieśń- wspaniała pieśń. Słowa niektóre zmienione ale sens ten sam. Posłuchajcie, warto…
    https://www.youtube.com/watch?v=4kSANMl6EFA
    b

    • vilejka pisze:

      Basiu, faktycznie piękna. Dziękuję, Ty zawsze coś znajdziesz. Przy okazji dowiedziałam się, że ten utwór stał się hymnem sławnych oddziałów partyzanckich „Ponurego” w Górach Świętokrzyskich. Tym bardziej opublikowanie go w 1946 roku w – jakby na to nie spojrzeć – w jednym ze środków masowego przekazu było bardzo znamienne…

  5. kasiask pisze:

    Tak mnie zainspirowałaś, że zaczęłam spisywać historię rodziny!! Dzięki! :)

    • vilejka pisze:

      Wspaniale! Zawsze powtarzam, że każdy ma swoją historię, nawet jeśli z pozoru wydaje się ona zbiorem zwykłych zdarzeń. To z nich składa się życie.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości!

      • ~kasiask pisze:

        Proste to nie jest, jak sam wiesz. To raczej strzępy, z których przydałoby się kapotę uszyć. :))

  6. ~Duśka pisze:

    Pierwsze na co zwróciłam uwagę to właśnie podpis „drapacz chmur” i od razu moje – przecież to Prudential – przed wojną najwyższy budynek w Warszawie :) Nie da się ukryć, że to moje miasto, tu się urodziłam, wychowałam, mieszkam. Rzeczywiście podjęto heroiczną walkę o odbudowę miasta, które w 90% było warstwą cegieł bezładnie porozrzucanych. I choć wielu zarzuca, że rozbierano inne zabytki, w innych miastach czy wsiach, ale przecież każde państwo musi mieć stolicę. A ta ucierpiała chyba najbardziej. Ech… Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Pozdrawiam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>