Trzy gracje, a wśród nich Lola…

 Przywiozłam z Cieszyna masę zdjęć związanych z Paterkowskimi. Julia Paterkowska, z domu Kołodziejczykówna była młodszą siostrą mojej prababki Ludwiki. Samej Ludwiki nie zdążyłam poznać, Julię – tak. Znałam również jej córki. Kiedyś pisałam już o Antku i Julce. W kontekście tego, czego się dowiedziałam, będę musiała zweryfikować parę faktów, jak choćby długość pobytu Julki w USA. Ich historia jest jeszcze ciekawsza, niż sądziłam.
Wkrótce o tym napiszę, na razie ogarniam, bo to jest niesamowite, ile i jakie (!) pamiątki zachowały się w rodzinnych archiwach, ale póki co m u s z ę podzielić się króciutką, ale przeuroczą historią związaną z jedną z córek Julii – Karoliną, zwaną przez całe życie Lolą. Nota bene: to dzięki niej i jej siostrzenicy, która przechowała pozostawione przez Lolę pamiątki mogę teraz z zachwytem i tą ogromną ekscytacją, dla niektórych niezrozumiałą ;) stąpać po tych wszystkich śladach przeszłości.
 Paterkowscy wrócili z Ameryki na stałe z trzema córkami: Lolą, najstarszą, urodzoną jeszcze w Polsce, oraz Lucią i Zuzią, które przyszły na świat w Stanach Zjednoczonych dopiero w latach dwudziestych (kiedy dokładnie, to jeszcze muszę ustalić, na pewno byli tam dłużej niż sądziłam). W Polsce czekała na nich urodzona w 1912 roku Kazia, którą zostawili pod opieką dziadków – Marianny i Błażeja Kołodziejczyków.
Siostry były urodziwe, nawet pulchna Lucia była pełna uroku, a przy tym stroiły się bardzo, nadążając za najnowszymi trendami mody – bo mogły sobie na to pozwolić.

 

Lola. m                               

Kazia. m 
Lucia. m

Zuzia Paterkowska. m
Chyba najładniejsza była najmłodsza Zuzia, urodzona w 1917 roku. Była też bardzo utalentowana, grała na fortepianie stojącym w domu rodziców, wybierała się na medycynę. Zmarła tuż przed maturą – w lutym 1936 roku. Tłumy na jej pogrzebie pamięta pani Alinka, która wtedy właśnie sprowadziła się do Trzebini.
Paterkowscy przywieźli oczywiście dolary, które przez długi czas pozwalały im na dość dostatnie życie, a córkom zapewniały sporo starających się o rękę. Choć i bez tego pewnie miałyby powodzenie, bo urody i osobowości pannom Paterkowskim nie brakowało. Tej drugiej cechy nie brakowało zwłaszcza najstarszej Loli.

LOla w długiej sukni.m

trzy gracje. małeW wielkanocną niedzielę, 20 kwietnia 1930 roku trzy z sióstr (Zuzia miała wówczas trzynaście lat, więc chyba była za młoda na tę sesję) dały się sfotografować nad jednym ze stawów na Rybnej – w Trzebini oczywiście (ha, w tym momencie zorientowałam się, że cztery dni po zrobieniu tej fotografii przyszła na świat moja mama, która właśnie do Loli była bardzo przywiązana).
Te trzy gracje to kolejno od lewej Kazia, która za pół roku skończy 18 lat, Lucia, wówczas szesnastoletnia, i Lola – w grudniu będzie obchodzić dwudzieste urodziny. Na tym zdjęciu Lola jest taka, jaką ją zapamiętałam, choć przecież poznałam ją dopiero kiedy miała prawie sześćdziesiąt lat. Ale od tej dziewczyny aż biją: niezależność, oryginalność, poczucie humoru i świadomość własnej wartości. A przy tym mocne stąpanie po ziemi. Taka właśnie była.
Kiedy wraz z rodzicami przyjechała do Polski, strasznie jej się tu nie podobało. Rodzice kupili dom przy ulicy Kościuszki 40 wraz z drugim budynkiem stojącym w oficynie. Tam zamieszkali ze swoimi czterema córkami. Żeby jeszcze gdzie indziej, ale w takiej pipidówie jak Trzebinia? Tęskniła za Ameryką. Ale nie było rady. W Polsce ukończyła kurs dla modystek – dostałam nawet kilka nakryć głowy wykonanych przez nią. Być może jeżdżąc na zajęcia tego właśnie kursu, a może przy okazji zupełnie innej podróży, na początku lat trzydziestych poznała w pociągu młodego architekta z Chybia Henryka Szołdrę. Bardzo dobrze im się rozmawiało, żartowali,  zresztą Lola była zawsze bardzo towarzyska. Od słowa do słowa opowiedziała mu o „domku czterech dziewcząt” i zaprosiła w odwiedziny, jeśli tylko będzie w pobliżu Trzebini. Henryk wobec faktu, że był już żonaty, wspomniał, że ma młodszego brata Józefa, który ukończył na krakowskiej AGH budownictwo i jest jeszcze kawalerem. I stanęło na tym, że to Józef przyjedzie kiedyś odwiedzić panny Paterkowskie. Lola oczywiście była zachwycona: „Hahaha, może się sobie spodobamy?”
Faktycznie pewnego dnia zapukał do drzwi ich domu. Zapytał, czy tu mieszkają państwo Paterkowscy, po czym się przedstawił. W tym momencie Lola zorientowała się, ze to t e n brat pana Henryka. I chyba nieszczególnie przypadł jej do gustu, bo niby do siebie, ale całkiem głośno wyraziła swoje rozczarowanie: „Uuuuuu, taki mały?!”

Józef okazał się jednak bardzo miłym i sympatycznym człowiekiem, Lola go nawet polubiła, ale wpadł w oko Kazi, a i ona bardzo mu się spodobała i w 1935 roku to właśnie z nią wziął ślub. 

Kazia ślubne m A Lola rok wcześniej poślubiła Karola Kleina z Krakowa, który nie dość, że był odpowiednio wyższy od swej wybranki, to jeszcze mógł iść do ślubu w mundurze, a do mundurów Lola miała słabość szczególną. 

Lola i karol ślubne.m

Ten wpis został opublikowany w kategorii stara fotografia, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Trzy gracje, a wśród nich Lola…

  1. ~Kama pisze:

    Jakie były ich dalsze losy ? I czemu ta piękna Zuzia zmarla tak młodo :(?

  2. ~Anna M. pisze:

    Co za piękne dziewczyny, chętnie bym ubrała się w któryś z ich kostiumów:)

    Vilejka, uwielbiam Twoje opowieści o Twojej rodzinie, tej bliższej i tej dalszej. Czekam na ciąg dalszy historii sióstr!

    • vilejka pisze:

      Ach, ja też bym włożyła którąś z tych sukien! Niedługo będzie okazja na podobne stylizacje :) Myślę, że zdjęcia będą fajną inspiracją – nie tylko dla mnie – i „Herbatka u Zieleniewskich” będzie prawdziwą podróżą w tamten czas…
      Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa. Dziękuję, że czytasz. Jeszcze bardziej chce mi się pisać! :)

  3. ~Marta pisze:

    Vilejka, jestem Twoją wierną czytelniczką, choć to mój pierwszy komentarz. Czekam z niecierpliwością na dalsze opowieści. Pozdrawiam serdecznie :)

    • vilejka pisze:

      Dziękuję! I także serdecznie pozdrawiam. Świadomość, że ktoś to faktycznie czyta i na dodatek mu się podoba, dodaje mi skrzydeł :)

  4. ~K. pisze:

    Strasznie zazdroszczę takich ładnych zdjęć i ciekawych historii! :D I czy we fragmencie „młodego architekta z Chybia Józefa Szołdrę” nie powinno być „Henryka” zamiast „Józefa”? Bo później pojawia się, że to Henryk był już żonaty ;)

  5. ~Zuza pisze:

    Koniecznie napisz o dziewczynach. Każdy odcinek o jednej z nich. Ale przeurocze! :D:D Nie moge się doczekac!

  6. ~anna pisze:

    Bardzo ciekawe opowieści rodzinne, pięknie napisane. Przeczytałam prawie cały blog, także interesują mnie losy mojej własnej rodziny, ale też i innych trzebińskich rodzin i samego miasta. Znam osobiście panią Alinkę Damasiewicz, jej historie i historię pani Bryndzkiej Anieli. Moja mama mieszkała obok rodziny Bryndzkich i często opowiada rożne ciekawostki. Proszę pisać i umieszczać jak najczęściej. Pozdrawiam

  7. ~Fotograf pisze:

    Przepiękne zdjęcia. Te stare fotografie mają swój niepowtarzalny urok. Ci, którym udało się zachować chociaż część z nich są prawdziwymi szczęściarzami :)

  8. ~SunGroup pisze:

    Stare zdjęcia mają mega klimat. Współczesne już nie będę już robić takiego wrażenia.

  9. ~Duśka pisze:

    Ach te fryzury, te loczki… Moja Siostra ma w pracy bale i w tym roku tematem przewodnim ma być moda lat 20. XX w. A Lola ma bardzo ładne buciki do ślubu :)
    A bloga się czyta, oj czyta, choć z przerwami, ale zaległości nadrabia ;) Dobrego dnia! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>