Dziwny zbieg okoliczności

Zuzia Paterkowska przyszła na świat 3 kwietnia 1917 w Bufallo, N.Y. Jej rodzice byli już w Ameryce od mniej więcej czterech lat. Dwa lata wcześniej przyszła na świat Lucia, a mała Lola zaczęła naukę w szkole.
Zachował się taki dokument, niby odbitka negatywu (ale wcale nie pozytyw, raczej kopia) czegoś w rodzaju świadectwa jej urodzenia.

Swiadectwo Ur. Zuzi P.

Można się z niego dowiedzieć między innymi, że była czwartym z kolei dzieckiem ślusarza narzędziowego (tool maker) i gospodyni domowej. Ich adres w Bufallo to Gibson lub Wilson Street 403 – trudno odczytać, a sprawdziłam, że ulice o obu nazwach istniały wówczas w tym mieście.

Adres Paterkowskich

Paterkowscy wrócili do Polski prawdopodobnie w 1923 roku lub trochę później, choć wcześniej myślałam, że było to dwa lata wcześniej.Wydedukowałam sobie, że w 1923 Antoni popłynął do Stanów, żeby jeszcze trochę dorobić. Ale było raczej tak, że najpierw przypłynął sam, żeby w maju 1921 roku kupić dom przy ulicy Kościuszki. Musiał też coś w nim pourządzać, w każdym razie miał co robić, bo do Stanów, po żonę i trzy córki, wrócił dopiero w sierpniu 1923r.
W zachowanym „Oświadczeniu woli”, dokumencie wymaganym chyba przy wjeździe do USA widnieje amerykański adres Julii – 272 Lovejoy Street (swoją drogą – jaka urocza nazwa!). To oznacza, że w czasie, kiedy Antoni był w Polsce ona musiała przez dwa lata sama radzić sobie z dziećmi i domem. Pewnie wtedy jeszcze bardziej zacieśniła się jej więź z siostrą Anną. Anna i jej mąż to była tam, tysiące kilometrów od Trzebini, jedyna rodzina Julki.

Paterkowski - declaration of intention. m

 

Z Zuzią rodzice wiązali duże nadzieje. Nie dość, że była bardzo ładna, to jeszcze do tego mądra i o ujmującym sposobie bycia. Już w Polsce kupili fortepian i opłacili jej lekcje gry na tym instrumencie. Jej siostrzenica powiedziała mi, że Zuzia chodziła do Gimnazjum w Wadowicach. To dość daleko, jakieś 35 km, ale całkiem możliwe, że dla swojej najmłodszej, uzdolnionej córki rodzice wybrali właśnie tę szkołę, która cieszyła się dobrą renomą. Chciała się dobrze przygotować do studiów medycznych, o których od dawna marzyła.
Być może właśnie do tej szkoły chodziła z jedną ze swoich najlepszych przyjaciółek – Marysią Biłykówną z Trzebini, młodszą od niej o rok, urodzoną 10 czerwca 1918 roku. Jej rodzice Anna i Dymitr byli przybyłymi tutaj Ukraińcami. Marysia urodziła się już w Trzebini.

Dziewczyny na motorzeNa zdjęciu zrobionym w oficynie domu Paterkowskich przy Kościuszki 40 wśród dziewczyn „dosiadających” jednego z motocykli Antoniego ostatnia siedzi Zuzia, a przed nią prawdopodobnie właśnie Marysia. Zdążyłam pokazać to zdjęcie pani Alince i to ona Marysię rozpoznała. Śmieją się zadowolone, że udało im się zmieścić na siodełku. Za nimi stoi Lucia, a pierwsza, tyłem do kierunku jazdy, jest najstarsza Lola, która w 1934 roku wyszła za mąż. Mogę się tylko domyslać, że tu chyba jeszcze jest panną. Zuzia zresztą wygląda na 16-17 lat, czyli fotografię wykonano ok. 1933 -34 roku. Choć niewykluczone, że może to być jeszcze rok 1935, bo Lola po ślubie z Karolem mieszkała przez jakiś czas w tej oficynie. A trzpiotką była całe życie, nigdy nie stała się stateczną matroną. Więc i po ślubie mogła się pewnie wygłupiać jak jej nieco młodsze towarzyszki. Może to zdjęcie wykonał właśnie jej mąż?
Jeśli jest to późne lato 1935 (w tle chyba jakieś słoneczniki widzę, dlatego obstawiam tę porę roku), to jest to ostatnie lato dwóch z nich…
Dla nich lato 1936 nigdy nie nadeszło.

Zuzia zmarła w dniu, który jest tylko raz na cztery lata –  29 lutego, w sobotę. Tuż przed maturą i swoimi dziewiętnastymi urodzinami. Jeździła na łyżwach, pewnie po tym stawie na Rybnej, na którym zimą w latach trzydziestych urządzano ślizgawkę z muzyką z głośników i elektrycznym oświetleniem. Podobno tam właśnie „odbiła” sobie nerki. Jako przyczynę zgonu podano zapalenie nerek. Jej pogrzeb zgromadził wielkie tłumy ludzi. Opowiadała mi o tym pani Alinka; sama miała wówczas piętnaście lat, ale dokonale zapamiętała tamten widok. Powiedziała mi jeszcze o czymś.
Śmierć młodej, pięknej, utalentowanej i lubianej dziewczyny to był szok, nie tylko dla rodziny. Szok tym większy, że miesiąc wcześniej, 16 stycznia umarła Marysia. Miała gruźlicę. Ludzie szeptali, że „ściągnęła” za sobą przyjaciółkę…
A może był to tylko bardzo dziwny zbieg okoliczności?

Młodsza siostra Marysi, Olga, bardzo przyjaźniła się z Alinką Damasiewiczówną i Urszulką Ochmanówną. W czasie wojny ich przyjaźń została wystawiona na ciężką próbę, bo rodzice Olgi wykorzystując swoje pochodzenie podjęli współpracę z Niemcami. Olga nie chciała mieć już nic wspólnego z dawnymi przyjaciółkami i nawet zaczęła je traktować jakby z pogardą z tego powodu, że były Polkami. Alinka wspominała to z wielkim żalem.
Zuzia Paterkowska i Marysia Biłykówna już nie musiały „sprawdzać” swojej przyjaźni…

Zuzia_Paterkowska

Zuzia_Paterkowska_jpg_tablica

Marysia Biłyk Odnalazłam grób Marysi na naszym cmenatrzu, Grabarz powiedział mi, że od lat jest nieopłacony i prawdopodobnie wkrótce zostanie zlikwidowany…

Ten wpis został opublikowany w kategorii stara fotografia, stare dokumenty, Trzebinia dawniej i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Dziwny zbieg okoliczności

  1. ~Joanna pisze:

    Przepraszam, że pytam, ale może to nie sekret – gdzie jest położony grób śp. Zuzi? Również w Trzebini? Strasznie to fascynujące historie i tylko smutno mi, gdy pomyślę, że tak szybko czasem kończy się ludzkie życie….

    • vilejka pisze:

      Tak. Zuzia leży razem ze swoimi rodzicami w górnej części cmentarza parafialnego po lewej stronie. Minąwszy grobowiec Zieleniewskich trzeba skręcić w prawo i kawałek dalej po lewej stronie alejki. Grób jest bardzo zaniedbany.Zapada się. Żyją prawnuki siostry Zuzi, Luci, ale chyba nie wiedzą o grobie swoich prapradziadków – Julii i Antoniego Paterkowskich, którzy przecież są pochowani w tym samym grobie, a ja nie mam z nimi kontaktu.

  2. ~Joanna pisze:

    To mi przypomina sytuację w mojej rodzinie. Na tym samym cmentarzu znajdują się groby 3 osób ze strony mojego Dziadka. Gdy Dziadziuś miał zdrowie, to się nimi opiekował, ale obecnie jest po udarze. Moi Rodzice zajmują się teraz tymi grobami, niestety również są one w kiepskim stanie. Mam nadzieję, że i tu znajdą się chętni, aby ocalić śp.Zuzię od zapomnienia…

  3. ~Duśka pisze:

    Wojna wielu ludzi wystawiła na ciężką próbę. Tak sobie myślę, że czasem takie przyjaciółki nie miały innego wyjścia jak tylko podporządkować się woli rodziców. A może i one chciały się czuć Polkami i mieć przyjaciół Polaków… Ciężkie wybory, ciężkie czasy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>