Lola z Buffalo, N.Y.

Najstarsza z sióstr Paterkowskich, Lola, mimo że urodzona w Polsce, była bardziej „amerykańska” od Luci i Zuzi, które przecież przyszły na świat w Ameryce.
Właściwie trudno się temu dziwić, bo spędziła tam całe swoje „świadome” dzieciństwo. Wyjeżdżając  z Polski była trzyletnim brzdącem, wróciła jako trzynastoletnia panienka. W amerykańskiej szkole, do której zaczęła uczęszczać w wieku lat pięciu. spędziła osiem lat.
Z jedynej „szkolnej” fotografii Loli patrzy zadowolona, pewna siebie ośmiolatka. Ciekawa jestem, czy zdjęcie wykonał przygodny fotograf, czy to tata Loli – Antoni, już zabyty w Ameryce, kupił sobie i ten cud techniki i uwiecznił nim wtedy swoją najstarszą córeczkę.

21A21B

 

Dwa lata później Lola przystąpiła w Buffalo do Pierwszej Komunii Świętej, a pamiątkowe zdjęcie Paterkowscy przysłali między innymi także cioci Ludwice, mojej prababci, mieszkającej wówczas w Czeladzi.

LOla_Paterkowska_I_Komunia_USA__Kopia

 

Kiedy latem odwiedziłam w Cieszynie siostrzenicę Loli, wśród pamiątek po niej zobaczyłam również obrazek, który otrzymują dzieci pierwszokomunijne. Dzięki temu wiem, że uroczystość miała miejsce 30 maja 1920 roku w kościele Przemienienia Pańskiego w Buffalo, zaś księdzem, który dzieci Polonii amerykańskiej przygotowywał wówczas do przyjęcia Najświętszego Sakramentu był Franciszek Kasprzak. Znalazłam informację, że w 1930 roku  ks. Kasprzak był prałatem w Buffalo. Dzień Komunii Loli to była niedziela, nie tak jak u nas w tym czasie zwykły powszedni dzień, najczęściej środa. Pewnie dlatego, że każdy dzień pracy w Ameryce to były dodatkowe d o l a r y . Szkoda było brać wolne i duchowni to doskonale rozumieli organizując taką uroczystośc w niedzielę.
Kościół, w którym Lola przystąpila po raz pierwszy do Komunii znajduje się na rogu Mills i Sycamore Street i jest obecnie zamknięty, a budynek znajduje się w rękach prywatnych.

komunia Loli obrazek cały

komunia Loli obrazek

Dzięki umiejscowieniu na mapie kościoła, do którego uczęszczali w Buffalo Paterkowscy, mogę być teraz raczej pewna, że ich adres, który z trudnością odczytałam z dokumentu potwierdzającego przyjście na świat Zuzi,  to raczej Wilson, a nie Gibson Street. Od domu przy Wilson Street 403 kościół Przemienienia Pańskiego był oddalony zaledwie o jakieś czterysta metrów. Na mapach Google można zobaczyć to miejsce i dom, może nawet ten właśnie, albo sąsiadujący z dzisiaj nieisniejącym (bo dość pusto tam wokoło), w którym rodzina Loli mogła wtedy mieszkać. W każdym razie i dzisiaj jest tam dosyć zielono i jakby nawet sielsko, tym bardziej nie dziwi mnie fakt, że Julia po powrocie do Polski chciała zamieszkać w domu z ogródkiem, warzywniakiem i kurkami. Może miała to tam, w Ameryce?

Wilson Street

LOla Foto Adela

Lola, która prawdopodobnie tuż po powrocie z Ameryki dała sobie zrobić to zdjęcie (w atelier Adela w Krakowie), jednak nie za tym tęskniła tutaj w Polsce.
Jej brakowało Ameryki! Dużego miasta, świateł, aut i …języka angielskiego. Jeszcze jako ponaddziewięćdziesięcioletnia staruszka pamiętała mowę swojego dzieciństwa i  w domu opieki, w kórym znalazła się pod koniec życia szczególną przyjemność sprawiała jej możliwość konwersacji w tym języku z młodymi pielęgniarkami.

Ten wpis został opublikowany w kategorii stara fotografia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Lola z Buffalo, N.Y.

  1. ~Kasia pisze:

    Witam serdecznie, z zapartym tchem przeczytałam historie sióstr Paterkowskich i ich mamy … przepięknie napisane, bardzo wciąga … jestem pełna podziwu dla takiej wiedzy o swoich dawnych krewnych, dla mnogości zdjęć – że się zachowały (dla mnie każde zachowane zdjęcie i dokument to niemal cud biorąc pod uwagę pogmatwaną i trudną historię naszego kraju – moje obie babcie urodziły się w Warszawie przed wybuchem II WŚ i niestety ani zdjęć, ani dokumentów wiele się nie zachowało – większość została spalona podczas powstania, a późniejsze ciągłe przeprowadzki i podróże po kraju, żeby w końcu znaleźć swoje miejsce sprawiło, że mnóstwo rzeczy nie przetrwało). Będę stale zaglądać w nadziei na kolejne wpisy :) A ile mam do nadrobienia? :) :) Długie, zimowe wieczory przede mną.

  2. ~Zuza pisze:

    Tak. Czyta sie ten pamiętnik z zapartym tchem. Warto przeczytać od początku! Wtedy ma to sens. Te krótkie historie sa idealne na zimowe wieczory!!!

  3. ~Artur pisze:

    Ciekawa historia. Te stare fotografie mają niepowtarzalny klimat. Ostatnio mama chciała „polepszyć cyfrowo” zdjęcia pradziadka, ale zostało tak jak jest. Po takim retuszu, to już nie byłoby to samo.

  4. tonffillka pisze:

    Fantastycznie się to czyta! Niesamowite zbiory zdjęć – tylko pozazdrościć :) Pozdrawiam Małgosia

  5. ~BGL pisze:

    Poszperałam w internecie i dowiedziałam się, że :”Ks. Franciszek Kasprzak, sprężysty proboszcz, urodził się r. 1875. w Chwałkowicach w Poznańskiem, studyował w jezuickim kollegium św. Kazimierza w Buffalo, potem w polskiem seminaryum w Detroit filozofii i teologii, a wyświęcony w Allegany, NY., r. 1898″. Historia Polska w Ameryce, t.XIII, s.13
    Parafia Przemienienia Pańskiego powstała w 1893 roku.

    • vilejka pisze:

      Popatrz Basiu, jak wcześnie został wyświęcony – miał 23 lata. I ciekawe też, kiedy – domyślam się, że z rodzicami – wyjechał do Ameryki…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>