Moja Mamusia

Dzisiaj jest Dzień Matki. Od jedenastu lat bez Niej.
Dlatego „przeskakuję” jakieś dwadzieścia lat do przodu od punktu, na którym się zatrzymałam spisując dzieje naszej rodziny. Chcę w ten sposób wyrazić moją miłość do Niej i to, jak bardzo mi Jej brakuje – zwłaszcza w takim dniu.
Kiedy dokładnie w moje urodziny, te jedenaście lat temu, odeszła, świat stanął dla mnie w miejscu.
Dobra znajoma Mamy, Jej współpracownica jeszcze z czasów pracowni dekoratorskiej, usłyszawszy, że nie żyje, powiedziała: „Jak ona się tobą cieszyła!” Nie: „wyrazy współczucia” czy coś w tym rodzaju, tylko właśnie te słowa: „Jak ona się tobą cieszyła! Jaka była szczęśliwa, że Cię miała!”
Porządkując różne mamine dokumenty znalazłam starą serwetkę (Mama robiła różne szkice na serwetkach, rysowała na przykład ludzi w kawiarni; takich szkiców sporo pozostawiła) z napisanym jej ręką wierszem. Dla mnie.

18745002_1560217490677238_1041527476_o
Pisała ołówkiem, tym swoim charakterystycznym pismem – nie dla każdego czytelnym. Wrzuciłam fragmenty do sieci i znalazłam tekst, w kilku miejscach podobny. To piosenka Ireny Santor, przyjaciółki Mamy ze szkoły w Polanicy. Wiem, że chciała, żeby była moją chrzestną matką, ale chyba nie ośmieliła się jej tego zaproponować. Piosenka „Tu zaczyna się świat” pochodzi z 1963 roku, a słowa skierowane są do mężczyzny. Mama pisała z pamięci, tekst jest nieco inny niż w oryginale, a może celowo przerobiła ten fragment tak, żebym po tylu latach mogła przeczytać, jak bardzo cieszyła się z mojego przyjścia na świat, choć była wtedy tak bardzo samotna i wystawiona na „złe spojrzenia” tych, którzy z potępieniem patrzyli na pannę z dzieckiem.

„Tobie moja Córeczko!
Od Ciebie liczy się świat
Przedtem nie było nic
Stąd zaczął bieg swój czas
przez szczęście i może łzy-
Tak inny – jak mój
Pełen dziwnych barw
które radość skrzy
Może kiedyś ten świat
będzie-nasz?
I miłość rozsieje wokoło blask
A świat nabierze pięknych barw.”

Bardzo mnie to wzrusza – zwłaszcza, że nigdy wcześniej mi tego nie pokazała. Odczytuję to jak swego rodzaju wiadomość z tamtej strony.
Mamusiu, kocham Cię i wierzę, że ciągle się mną opiekujesz.

1 2
Pewnie zapisała to sobie tuż po moim urodzeniu, może jeszcze w Krakowie. Parę dni po tym, jak zrobiła sobie te dwa zdjęcia na krakowskim Rynku – podobno w dniu, kiedy miała wyznaczony termin zgłoszenia się do kliniki na Kopernika.
A może było to już tu u nas, w ogrodzie, który tak jak dzisiaj dla mnie, wtedy dla Niej był niezwykłym miejscem…

18742413_1560216607343993_1647709234_o

Ten wpis został opublikowany w kategorii stara fotografia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Moja Mamusia

  1. ~Agata pisze:

    Jakie piękne wspomnienie <3 Nikt nas tak nie kochał, jak nasze mamy… Śledzę Twojego bloga z zapartym tchem. Zza pasjonujących historii widzę fantastyczną osobę. Pozdrawiam!

    • vilejka pisze:

      Dziękuję! A ja dzięki komentarzon zostawionym przez takie osoby, jak Ty odkrywam takie fajne blogi jak sierysuje.pl
      Będę korzystać! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>