Dwa zagadkowe kupony: naprawa „singerki” i wejście na plażę Hengstey

Trafiłam dziś na dwa papierki, niby różne, a jednak jakoś podobne, bo oba z kuponami, które „zmusiły” mnie do pogrzebania w sieci. Nie wiem, w jaki sposób znalazły się na strychu wśród tych wszystkich, z pozoru mało ważnych, szpargałów związanych z moimi przodkami, które ciągle porządkuję.  Bo raczej do nikogo z moich bliskich nie należały. Ale, jak to zwykle u mnie bywa, od razu zaczęłam się zastanawiać, jaka kryje się za nimi historia.
Pierwsza rzecz to coś w rodzaju karty gwarancyjnej do maszyny do szycia Singer. Jedną z części (te trzy kupony) odłożyłam już dawno, czekając na okazję, kiedy będę mogła o nich napisać. Dziś znalazłam drugą część, która właściwie jest tą główną.

singer 2

singer 1

singer 3No i właśnie z tej znalezionej dziś części dowiedziałam się, że posiadaczem maszyny był niejaki Salomon Bader. Domyślam się, że Żyd. Trochę poszukałam w sieci, nie tylko Salomona, ale i Szlomo Badera. Był jakiś w Warszawie, w czasie wojny w getcie. Może to on? Nie wiem, skąd karta gwarancyjna do jego maszyny znalazła się u nas, zwłaszcza, że samej maszyny nie ma – babcia miała maszynę tego typu, ale firmy Kayser, zresztą nadal u nas jest. Numer „karty gwarancyjnej” świadczy o tym, że maszyna pochodziła z lat dwudziestych – znalazłam podobny dokument o numerze kilka tysięcy wyższym pochodzący z 1928 roku. To była to już maszyna elektryczna! Bo, jak głosiło hasło wypisane na tym dokumencie, „Szycie za pomoca elektryczności. Wydajność pracy większa, trud mniejszy – pracuje bowiem SINGER Motor.”  To znaczy, że miała kabelek i wtyczkę? To by oznaczało, że, że maszyna była … bardzo „elitarna”, bo przecież w dwudziestych latach elektryczność nie wszędzie docierała. No, ciekawe to jest bardzo… Możliwe, że Weberowie mieszkający w naszym domu po wysiedleniu dziadków w 1942 roku mieli taką maszynę i zostało to po nich. Może była łupem podobnym do domu, który im podarowano odebrawszy komu innemu? Tyle, że zdążyli ją zabrać uciekając stąd. Kto wie?
Przy okazji dowiedziałam się, że właściciel maszyny miał prawo do trzech bezpłatnych napraw – do tego służyły te kupony. I chyba nie było żadnych ograniczeń czasowych – nie ma o tym ani słowa w tym dokumencie. Taka dożywotnia gwarancja. Jedynie za „dodane nowe części przy reparacji pobrana będzie zwykła cena”. Ale trzeba było dokonywać naprawy wyłącznie w  ”warsztatach reparacji firmy SINGER”, które według ulotki znajdowały się „w każdym mieście”.
W 1939 roku główna siedziba w Polsce Singer Sewing Machine Company mieścila się w Warszawie przy Marszałkowskiej 115. W spisie telefonów dla Krakowskiego i Zagłębia z 1929 roku znalazłam informację, że w Krakowie był oddział przy św. Anny 4, w Częstochowie przy ul.P. Marji 35, w Sosnowcu biuro mieściło się przy Niskiej 10. Nie wiem, czy pod tymi adresami mieściły się też warsztaty reparacji.
Ale Salomon Bader kupił maszynę, która chyba się nie psuła. Nie wykorzystał żadnego z trzech kuponów.

Drugi dokument, który mnie dziś na chwilę zatrzymał, wydawał mi się na pierwszy rzut oka niemal współczesny. Myślałam, że to jakaś pocztówka z sześćdziesiątych lat. Jest to faktycznie widokówka, ale z dołączonym do niej gutscheinem (talonem) wartości 10 fenigów do wykorzystania przy wejściu na plażę nad sztucznie utworzonym w 1929 roku u podnóża góry z zamkiem Hohensyburg zaporowym jeziorem Hengstey znajdującym się w okolicach Dortmundu. Kupon był ważny do 1 października 1930 roku! Pochodzenia tego „znaleziska” chyba jeszcze bardziej nie umiem wytłumaczyć. Bo nawet Weberami nie da się uzasadnić tego, że znalazło się to u nas na strychu. Oni przyjechali tu z Radautz na Bukowinie, bardzo wątpię, żeby zażywali przed wojną kąpieli słonecznych w Zagłębiu Ruhry. Kolejna tajemnica.

Kupon Hengstey

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii stare dokumenty i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dwa zagadkowe kupony: naprawa „singerki” i wejście na plażę Hengstey

  1. Polecam Pani uwadze niedawno założony przeze mnie sierszańsko-trzebiński „stary-nowy” blog numizmatyczno-historyczny i oczywiście zachęcam do kontaktu bo sądzę, że jest o czym porozmawiać :)

    https://staralesniczowkablog.wordpress.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>