Po co to piszę?

Jestem totalnie zakręcona, jeśli chodzi o rodzinne pamiątki, stare zdjęcia, jakieś z pozoru mało ważne zapiski, z których można wyczytać… historię. Ponieważ mam tego trochę, w dodatku ciągle „tropię”, na przykład wychodzę sobie na strych i „coś” zawsze znajduję, a jakoś nie mogę dojrzeć do złożenia tego w jedną całość, przeto postanowiłam tutaj pokazać i opisać, co wiem, czego się domyślam, co chciałabym, żeby wiedziały moje dzieci… Wiele z tych historii, to prawie gotowe historie na scenariusz. Nie będzie po kolei, ale postaram się wszystko jakoś powiązać.

Wszystkie publikowane zdjęcia są własnością moją lub mojej rodziny, także teksty są mojego autorstwa-jeśli zechcecie je wykorzystać skontaktujcie się ze mną!

31 odpowiedzi na „Po co to piszę?

  1. ~drobny pisze:

    ten twój żałosny blog to jedno wielkie gówno, nawet konstruktywnej rozmowy nie podejmujesz, publikujesz tylko przyjazne komentarze, a może sama sobie odpisujesz, żałosna jesteś

    • ~Krzys pisze:

      Heh ? zawsze można kogoś obrazić prawda??? szczególnie jak sie nie ma nic do powiedzenia

    • ~LULA pisze:

      hehehehehe ~drobny, ale się uśmiałam :)
      Vilejka, rób swoje! Rewelacja, to jest coś wspaniałego. To wgłębianie się w historię jest niesamowite, niejednemu by się odechciało. Albo powiedziałby „później…”, „jest jeszcze czas…”.
      Ale niestety wiele ludzi, którzy mogą to pamiętać, umierają, dlatego trzeba pisać i dowiadywać się póki czas!

    • ~Anka pisze:

      Miałam właśnie wczoraj nieprzyjemność poznać oblicze takiej jednej, co to sama sobie odpisuje na komentarze. Boli was wszystkich to, że ktoś lubi to co robi, z pasją, z zamiłowaniem, że ktoś inny może to doceniać.

      Wiesz dlaczego twój komentarz nie został usunięty?
      Bo gówna się nie rusza :D

      Vilejka pisz, pisz, pisz. Sama kiedyś miałam ochotę na takie wgłębienie się w swoją rodzinę, niestety Babci mojej kochanej już nie zapytam.
      Pozdrawiam serdecznie!

  2. ~Przemek pisze:

    „Każdy powinien znać swoje korzenie”. To słowa mojego Taty, napisał książkę o historii naszej rodziny.
    „Drzewo rodziny jest mocniejsze kiedy zna swoje korzenie”. To moje, pomagam mu pisać.
    Szukamy razem…
    pozdrawiam
    Przemek

  3. ~Fusy pisze:

    Ciekawy blog, w wolnej chwili będę musiała tu zajrzeć :) I pokazać co nieco mamie, ona uwielbia takie historie! :)

  4. ~Jula pisze:

    Świetny blog, bardzo mi się podoba. Naprawdę miło poczytać ciekawe historie i widać, że jesteś totalnie zafascynowana historią swojej rodziny. Ja bym chciała poznać korzenie swojej rodziny. Zagłębiam się w jej historie, niestety najstarsi umierają, inni nie pamiętają, pozostałych to nie interesuje…a szkoda.
    Pozdrawiam
    Justyna

    • vilejka pisze:

      Dziekuję:) Nie poddawaj się w poszukiwaniach- ja drązyłam, szukałam w księgach parafialnych, kojarzyłam fakty, czasem coś „odkrywam” przez przypadek. I koniecznie „przepytaj” tych, którzy mogą coś wiedzieć…

  5. ~Iza Sobczak pisze:

    Mam podobny rodzaj zakrecenia. Historia mojej Rodziny. Na razie stanelam na etapie zachowywania pamiatek, ale taki bloog to fantastyczny pomysl. Podziwiam Ciebie za wytrwalosc. Pozdrawiam.

  6. ~Angelika pisze:

    Witam :) Mam nietypowe pytanie, piszę pracę licencjacką w której zawieram rozdział o tzw. „letniskach”, na swoim blogu zamieściła Pani piękne zdjęcie z takiego wyjazdu, czy mogłabym udostępnić je w mojej pracy? Było by mi niezmiernie miło gdyby się Pani zgodziła.
    Pozdrawiam

  7. ~wolfwilk pisze:

    Miło tu, zaglądam w bezsenne noce. Mam nadzieję, że Vilejka opublikuje tu swoje zdjęcie. Wtedy jadąc rowerem z Jaworzna przez Trzebinię mógłbym się ukłonić, a tak tylko zaglądam w oczy mijanym dziewczynom i myślę, Vilejka to, czy nie Vilejka.
    Pozdrawiam.

  8. Trafiłem tutaj idąc „tropem” komentarza, który napisała Pani pod moim tekstem i jestem pod wrażeniem samego pomysłu i wytrwałości! Na pewno będę zaglądał regularnie. Pozdrawiam :)

  9. ~Ula Ziober pisze:

    Szanowna Pani,
    Wśród swoich internetowych poszukiwań trafiłam niedawno na Pani stronę poświęconą historiom rodzinnym. Była to bardzo ciekawa lektura, zwłaszcza że jestem bardzo emocjonalnie związana z tą tematyką.
    Nazywam się Urszula Ziober. Mam 28 lat. Czuję, że należę do pokolenia, które jest pomostem między przeszłością a przyszłością. II wojna światowa i najciemniejsze lata komunizmu w Polsce to dla mnie historia. Ale historia żywa, opowiadana przez Babcię i wielu ludzi, którzy sami to przeżyli. Większość z nich została zapomniana albo sami wybrali milczenie nie chcąc już wracać do traumatycznych przeżyć. Teraz odchodzą w ciszy. A wraz z nimi umierają ich historie. Niektóre heroiczne, a inne zupełnie zwyczajne, ale naznaczone tłem tragedii jaka ogarnęła Europę w 1939 roku. Takie jak mojej Babci: Gdyby wojna nie wybuchła, jej życie wyglądało by zupełnie inaczej. Mogło być niemal beztroskie. Ale wojna wszystko zniszczyła. Poniewierka, wywózka na Syberię, śmierć ukochanego ojca, zamordowanego w Katyniu. Wreszcie powrót do domu, z którego pozostały tylko ruiny, bieda i nigdy nie spełnione marzenia.
    W 2010 roku pojechałam do Katynia, zapalić znicz pod tablicą z nazwiskiem mojego pradziadka; kapitana Juliana Nietupskiego. Zupełnie nieświadomie stałam się częścią nowej historii. Bo kiedy tak stałam wśród tamtych grobów, nadeszła wiadomość o katastrofie samolotu prezydenckiego w Smoleńsku. Pamiętam słowa starszej kobiety, z którą jechałam pociągiem w drodze powrotnej do Polski: „widzi pani, znowu ktoś ukradł nasz czas na żałobę i pamięć”. Nie było w tych słowach złości ani nawet skargi. Po prostu smutek i bezsilność. I wtedy zrozumiałam, że tym ludziom należy się nie tylko szacunek, ale i pomoc. że potrzebują kogoś kto da im głos. Dlatego właśnie postanowiłam opowiedzieć historię sprzed ponad siedemdziesięciu lat na nowo, głosem mojego pokolenia – pisząc bloga.
    Spisanie wszystkiego zajęło mi ponad dwa i pół roku. Od 2011 publikuję ją w odcinkach na stronie: http://www.historia-mojej-babci.blogspot.com.
    Początkowo chodziło o to, żeby narzucić sobie pewną samodyscyplinę w pisaniu. Podejrzewałam, że przeczyta to kilka osób z rodziny, może bliskich znajomych. Po jakimś czasie okazało się jednak, że moją powieść w odcinkach czyta coraz więcej ludzi. Dostawałam wciąż nowe sygnały o tym, że komuś się to podoba, ktoś podziwia moją pracę i życzy mi wytrwałości. I było też sporo sytuacji (zwłaszcza wśród ludzi młodych), że dzielili się ze mną własnymi historiami rodzinnymi.

    Uważam, że niezwykle ważne jest pielęgnowanie więzi rodzinnych i międzypokoleniowych. A w dzisiejszym zabieganym świecie jest na to coraz mniej czasu. Należę do pierwszego pokolenia, które wychowało się w wolnej Polsce i nie doświadczyło żadnej wojny ani zniewolenia. Ale ja i moi rówieśnicy, jesteśmy jednocześnie ostatnim pokoleniem, które ma szansę obcować z ludźmi, którym tę wolność i swobodę zawdzięczamy. Zbyt łatwo jednak się o nich zapomina, bo nie ma wśród nich celebrytów nadających się na pierwsze strony gazet. Dlatego uważam, że należy robić wszystko, aby o nich przypominać i mam nadzieję, że mój blog spełnia w jakimś stopniu to zadanie. Chciałabym dotrzeć z nim do jak największej liczby ludzi i stąd m.in. mój meil do Pani.
    Ale mam w planach jeszcze inne projekty związane z tą historią.
    Chciałabym w tym roku pojechać do Kazachstanu i odwiedzić wszystkie miejsca, w którym przebywała na zesłaniu moja rodzina. Być może uda mi się odnaleźć jeszcze kogoś kto również pamięta tamte czasy.
    A ponieważ z wykształcenia jestem artystą plastykiem, od niedawna pracuję także nad projektem ilustrowanej książki dla dzieci opowiadającej właśnie o losach dzieci, które w czasie wojny trafiły na zesłanie w głąb Rosji.

    Również biorę udział w konkursie na Blog Roku 2013; http://www.blogroku.pl/2013/kategorie/historia-mojej-babci,7q8,blog.html, ale w innej kategorii:) Myślę, że nie ma też powodu, aby traktować się jako konkurencję, a raczej jako ludzi o podobnych pasjach i zainteresowaniach. Dlatego tez chciałabym bardzo serdecznie zaprosić Pana do lektury mojej-nie mojej historii sybirackiej.

    pozdrawiam
    Ula Ziober

    • vilejka pisze:

      Pani Urszulo, jest Pani niezwykle mądrą i wrażliwą osobą. W dodatku w tak młodym wieku! Tak dojrzałe spojrzenie na sprawy, o których Pani pisze nieczęsto się zdarza. Śmiem twierdzić, że jest Pani wyjątkiem w swoim pokoleniu! Należą się Pani słowa ogromnego uznania. Już spieszę do lektury bloga i obiecuję swój głos;) Pozdrawiam serdecznie.

  10. ~Aga z Ż. pisze:

    Proszę się nie przejmować nieżyczliwymi komentarzami :) Sama mam świra na punkcie historii swojej rodziny, zbieram pamiątki, robię drzewo genealogiczne i widzę w tym jakiś sens… Wielu osobom pomogłam już dowiedzieć się co nieco o swoich korzeniach. Zatem sensowne jest pisanie tego bloga, nawet jeśli jest on pełen emocji. Chociażby z tego względu, że zawsze ktoś z Pani rodziny rozproszonej po świecie może odnaleźć tu cząstkę siebie. Powodzenia, proszę pisać dalej!!!

  11. ~ika37 pisze:

    od lat spisuję drzewo mojej rodziny , a raczej kopię do korzeni. zawsze tłumaczę synom że człowiek bez rodziny, korzeni , historii … nie istnieje . Spisałam losy i koligacje swojej strony rodziny wiec tak bardziej po kądzieli teraz próbuję zrobić to ze strony męża ale napotykam na różńe trudności , archiwa poniszczone itd itp. Podziwiam i pozdrawiam . Pisz . pisz.

  12. ~Grażka pisze:

    Droga Pani
    jestem absolutnie zafascynowana, to coś niesamowitego, jest Pani czarodziejką odkrywającą to co już za zasłoną lat, a do tego robi to Pani w niesamowity sposób. Urodziłam się w Trzebini i mieszkam do dzisiaj, lat mam prawie 60, toteż większość podawanych przez Panią faktów mogę kojarzyć z osobami (które znam lub znałam). To prawdziwa magia…. Moi rodzice przybyli do Trzebini z „Polski” poprostu po wojnie przyjechali do pracy tak że moja historia rodzinna jest gdzieś na Podlasiu i Kielecczyźnie. Ale Trzebinia jest moja a dzięki Pani odkrywa się przede mną historia jej i ludzi tu mieszkających. Dzięki serdeczne za to i proszę nie przestawać …. bo co będę robić w długie zimowe wieczory. Bardzo dziękuję i pozdrawiam

    • vilejka pisze:

      Batdzo,bardzo dziękuję. Właśnie na takich czytelnikach,jak Pani zależy mi najbardziej. Mam na myśli to,że odnajduje Pani w moich opowieściach,znane Jej miejsca i postaci. Może nawet mogłaby Pani coś uzupełnić? Pozdrawiam serdecznie !

  13. ~bartoszcze pisze:

    Dzień dobry,
    natrafiłem na „starym” blogu na zdjęcie z Piasków z udziałem niejakiej Marcinkowskiej (tableau).
    Jako że tak zwała się mieszkająca na Piaskach rodzina mojej Babci – uprzejmie zapytuję, czy zdjęć z udziałem „Marcinkowskich” jest może więcej, czy tylko to jedno?

    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję dobrej roboty.

  14. ~Mariola pisze:

    Witam, może pani pochodzi z Domagałów ze Słomnik? Mój dziadek , ojciec taty urodził się w Słomnikach w 1904r. Zginął w 1944 roku , został rozstrzelany w Gołonogu wraz z sześcioma innymi szewcami. Jego żona wraz z trojgiem dzieci zostali umieszczeni w obozie w Boguminie. Zainteresowałam się historia moich dziadków ponieważ dopiero niedawno wpadły mi pewne dokumenty związane z ich życiem. Pozdrawiam Mariola.

    • vilejka pisze:

      Niestety, „moi” Domagałowie pochodzą z Tarnawy i Jangrotu koło Olkusza. Proszę szukać śladów przeszłości – to niesamowicie wciąga! Pozdrawiam.

  15. ~Jolka pisze:

    Witam Panią! Z ogromnym wzruszeniem przeczytam wpisy na blogu, przez wiela lat było mi dane pracować z Halusią Mirowską w domu kultury. Tak ją właśnie nazywaliśmy, była wspaniałą osobą. Pozdrawiam

    • vilejka pisze:

      Boże, jak się cieszę, że Pani tu dotarła. Jestem głodna każdej informacji o niej! Pozdrawiam serdecznie!

  16. ~tomasz pisze:

    bardzo pozytywnie odbieram Twoj blog
    a prywatnie prosilbym Cie o pobuszowanie na strychu i jesli znajdziesz jakies fotki chelmskie to natychmiast zamieszczaj … nawet bez opisu

    pozdrowienia z Chełma

    • vilejka pisze:

      Oj, prawie wszystko, co mam z Chełma to wyniki mojego „śledztwa” tam na miejscu albo w Centralnym Archiwum. Tylko te zdjęcia ofiarowane mojej babci w 1919 należały do mnie…
      Dziękuję za pozytywny odbiór :)
      Pozdrawiam

  17. ~tomasz pisze:

    A z Panią Halina pracowałem przez rok.

  18. ~ZEB2669 pisze:

    Witaj Vilejka , kiedyś natrafiłem na twoją pełną serdeczności kopalnię wspomnień , poszukując informacji o mojej babci Paterkowskiej -czynię to zresztą cały czas , natrafiłem na informację o Joe ( Jan ? )
    Paterkowskim zmarłym w USA w 1945 jeżeli Cię to zainteresuję napisz na maila to prześlę link. Z pozdrowieniami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>